Manufaktura pralin Coppeneur to wspólne dzieło Georg’a Bernardini oraz Olivier’a Coppeneur’a, powstałe w Niemczech w roku 1993.
Siedziba firmy mieści się w nadreńskim uzdrowisku (albo – bardziej atrakcyjnie – spa ;-) ) o nazwie Bad Honnef. Od początku istnienia manufaktury, w dbałości o jakość i walory zdrowotne składników używanych do produkcji czekoladowych wyrobów, jej twórcy zadbali o własną plantację kakao nazwaną „Nosy Be”, zlokalizowaną na jednej z wysp nieopodal Madagaskaru. W ten sposób, założyciele Coppeneur zapewnili sobie kontrolę nad całym procesem produkcji, a tym samym wpływ na smak i jakość wykorzystywanych w manufakturze ziaren kakao.

Oferta Coppeneur obejmuje szeroki wybór ręcznie wyrabianych pralin, tradycyjne i nadziewane czekolady, czekoladę pitną oraz różnorakie czekoladowe przekąski. Poniżej słów kilka o jednej z czekolad z nadzieniem – mlecznej z orzechowo-koniakowym środkiem.

Opakowanie, trochę jak u Zottera, zdobi kolorowy, optymistyczny obrazek, który mnie w pierwszym odruchu skojarzył się z safari albo zoo. Widzę słonie w kropki i ogony dzikich kocurów, a nic dziś nie paliłem ;-)

Zgodnie z etykietą, czekolada ma być „ciemna”, nadzienie zaś mają tworzyć dwa dodatki – koniak oraz orzechy włoskie. I faktycznie, dodatek alkoholu i orzechów został wyraźnie zaznaczony – w aromacie i smaku. Zarówno w czekoladowej polewie, jak i w pralinkowym nadzieniu na pierwszym planie pojawia się i dominuje słodkawy posmak jakby orzechowego alkoholu. Natomiast, jeśli chodzi o „gorzkość” / „mleczność” czekolady, nazywanie tabliczki ciemną jest sporym nadużyciem. Po pierwsze, zawiera 35% kakao; po drugie w smaku ponad wszelką wątpliwość jest mleczna i delikatna. A przy okazji, za co duży plus, zwłaszcza jak na mleczną – bardzo umiarkowanie słodka. Wnętrze tabliczki to nadzienie typowo pralinkowe – bardzo kremowe, miękkie, jedwabiście gładkie, o lekko ciągnącej strukturze, przez co może przypominać kakaowy krem („delikatnie ostrego ganache z dorodnych orzechów” nie znalazłem wcale). Spód jest dość kruchy. Przy łamaniu na kawałki, czekolada mocno się rozwarstwia, a spód prawie całkiem oddziela się od reszty tabliczki.

Największa zaleta mlecznego Coppeneura z orzechami i koniakiem to okrywająca nadzienie, wierzchnia warstwa czekoladowej powłoki, która jest naprawdę solidnej konstrukcji. Gruba, konkretna, fajnie pęka i chrupie pod zębami. W gorzkiej tabliczce z pomarańczą i whiskey (z tej samej serii), o której więcej niebawem, czekoladowa pokrywa jest może nawet grubsza, a na pewno twardsza, ale tu równiez wrażenie wgryzania się w czekoladę daje niezły efekt.

Ogólnie rzecz biorąc, recenzowany Coppeneur jest smaczny, ale nie wyróżnia się niczym niezwykłym. Wnętrze kryje dwa smakowe akcenty: alkohol i orzechy. Godny polecenia przede wszystkim amatorom pralin, szczególnie tych w tradycyjnym, klasycznym wydaniu.

Ocena: 65/100
Opakowanie:
czarny błyszczący papier i papierowa obwoluta z obrazkiem
Waga:
75 g
Skład:
ciemna czekolada (min. 34% masy kakaowej), nadzienie: cukier, masło kakaowe, pełnotłuste mleko w proszku, masa kakaowa, śmietanka, orzechy włoskie (4%), koniak (4%), regulator wilgotności: sorbitol, syrop glukozowy, maltodekstryna, kolendra, emulgator: lecytyna sojowa, naturalna wanilia. Produkt może zawierać śladowe ilości glutenu.

Cena: ok. 17 zł

Confiserie Coppeneur et Compagnon GmbH, GER
Import: MM Brown Polska
Gdzie kupić: Moja Czekolada