Męskie nawyki żywieniowe, czyli co?

Niekończąca się dyskusja na temat różnic pomiędzy kobietami a mężczyznami toczy się, z różnym natężeniem i intensywnością, na wielu płaszczyznach. Jedna z nich to temat gotowania i spożywania posiłków. Nie jest rzecz jasna tak, że sama tylko płeć determinuje fundamentalne odmienności w temacie wybranego stylu żywienia, ale istnieją pewne szablony, nad którymi warto się zastanowić.

Męskie nawyki żywieniowe

Choć być może nie jest to utrwalony schemat, a w dzisiejszych czasach nie słychać już tak często o jedynym słusznym pakiecie wyobrażeń na temat typowego faceta, model mocno osadzony w tradycji wciąż – stety lub niestety – ma rację bytu. Przyjmując taką perspektywę, tzw. prawdziwy facet powinien być choć w części jak osławiony bohater książek i filmów James Bond: dobrze ubrany (stosownie do okoliczności), przejawiający skłonności do klasycznych męskich rozrywek, jak bywanie w kasynach i hazard karciany, sloty czy ruletka, pić szpanerskie drinki, jeździć samochodami odpowiedniej klasy i w efekcie budzić zachwyt i szacunek przeplatany zazdrością u wszystkich wokół. Jasne, że J. Bondem można tylko bywać w pewnych, ściśle określonych sytuacjach, na przykład w kwestii eleganckiego outfitu. Jeżeli chodzi natomiast o zwyczaje żywieniowe, tu również można by wyróżnić pewne upraszczające rzeczywistość wyobrażenia o tym, co typowy facet powinien i  lubi jeść albo przeciwnie – czego jeść wcale nie chce. Nie jest to w żadnym razie zbiór niezawodnych reguł ani tym bardziej powielanie stereotypów, bywa jednak, że część z nich faktycznie się sprawdza.

Trudno uniknąć odniesień do niemającej końca dyskusji wynikającej z różnicy zdań między zwolennikami diety mięsnej a propagatorami wegetariańskiego i wegańskiego, czyli w uproszczeniu mniej lub bardziej „roślinnego stylu życia”. Tego rodzaju wymiana poglądów jest jak najbardziej wskazana, pod warunkiem, że prowadzona będzie z zachowaniem dystansu i zdrowego rozsądku. Analiza szeregu argumentów „za” i „przeciw” podnoszonych przez każdą ze stron nie jest tu potrzebna; każdy powinien rozpatrzeć tę kwestię we własnym zakresie, mając na uwadze, że najlepsze dla zdrowia i dobrego samopoczucia są po prostu zbilansowane, a jednocześnie zróżnicowane posiłki. Warto jednak podkreślić jedno: nie ma absolutnie nic niemęskiego w niejedzeniu mięsa i tzw. wyrobów odzwierzęcych, a liczne przykłady ze świata sportu i innych dziedzin dowodzą niezbicie, że nawet odżywiając się wyłącznie roślinami i produktami na bazie roślin, z powodzeniem można uprawiać wyczynowo najróżniejsze fizycznie obciążające dyscypliny sportowe, a także wypracować pokaźną masę mięśniową. Należy jednak naprawdę rozumieć, czym jest dobrze zbilansowana dieta dopasowana do potrzeb danego organizmu.

Niezależnie od przyjętego światopoglądu, upodobań i przyzwyczajeń dotyczących zasad żywienia, faktem jest, że mięsożercy istnieją i mają się dobrze. Często zaliczają się do tej grupy właśnie mężczyźni, którzy nie chcą nawet myśleć o radykalnych zmianach w tej kwestii. Istnieje wiele świetnych potraw na bazie mięsa lub z mięsem w roli głównej, jak również patentów na ich przyrządzanie, które sprawiają, że często trudno im się oprzeć. Poza tym, bywa, że już samo spożywanie takich posiłków jest fajnym przeżyciem i pretekstem do rozkręcenia imprezy. Przykładowo, świecka polska tradycja majówkowego grillowania to przecież znakomita okazja do tego, by miło spędzić czas na świeżym powietrzu, w towarzystwie bliskich osób i pysznego jedzenia. Oczywiście, do dyspozycji jest jednocześnie mnóstwo przepysznych bezmięsnych alternatyw, stworzonych do pieczenia, smażenia i gotowania, dlatego nie ma żadnych przeszkód, by wszystko ze sobą pogodzić. Konsekwencje zdrowotne to inny temat. Nie jest tajemnicą, że to właśnie faceci częściej cierpią na dolegliwości i choroby układów krążenia oraz trawiennego, co może pozostawać w związku z nieprzestrzeganiem reguł prawidłowego odżywiania. W tym kontekście wprowadzenie choćby czasowej, okresowej mięsnej abstynencji czy też powstrzymanie się raz na jakiś czas od zjedzenia mięsa (np. jeden dzień w tygodniu, powiedzmy w piątek?), to na pewno dobry pomysł. Ważne, by wsłuchać się we własny organizm.

Bez względu na to, czy i jakie potrawy uznane zostaną za bardziej „męskie”, najlepiej byłoby, gdyby każdy jadł to, co mu najbardziej smakuje. Niezależnie od obiektywnych prawd o jedzeniu, każdy ma prawo do własnych wyborów. Warto tylko pamiętać o tym, by odnaleźć równowagę między dbałością o zdrowie i dobre samopoczucie, a korzystaniem z życia i kulinarnych przyjemności, które dla każdego znaczą co innego.

Męskie nawyki żywieniowe