Trattoria Coco’s – Turyn, Piemont.

Kiedy podczas Terra Madre Salone del Gusto, gdzie można kupić i zjeść nieskończone ilości wyjątkowych produktów z całego świata, trzykrotnie odwiedzamy tę samą restaurację wiedz, że coś jest na rzeczy.

Trattoria Coco's

Niepozorną Trattoria Coco’s – nieświadomi tego, co ma do zaoferowania – mijaliśmy kilkukrotnie podczas ubiegłorocznej wizyty w Turynie, kiedy zatrzymaliśmy się tam ponownie na kilka dni po Cheese 2017 w Bra. Mieszkaliśmy nieopodal i tak się jakoś składało, że zwykle wracaliśmy do wakacyjnego lokum idąc właśnie Via Bernardino Galliari. Wówczas lokal nie przyciągnął naszej uwagi, ponieważ – jak wiele mu podobnych – niczym szczególnym się nie wyróżniał. Mało brakowało, by podobny scenariusz ziścił się w tym roku. Dla przechodnia, który nie wie, co i jak, Coco’s widoczny z ulicy to tylko kilka wystawionych na chodnik prostych stolików, obwieszone fotografiami ściany dość ciasnego wnętrza i klimat typowej, najzwyklejszej w świecie trattorii, jakich mnóstwo w każdym mniejszym lub większym włoskim mieście.

Kiedy więc w tym roku ponownie zamieszkaliśmy w tej samej okolicy – tym razem przy Via Bertholet, rzut beretem od Parco del Valentino – Coco’s nie była miejscem, które od początku mieliśmy w planie. Nie była do momentu, gdy Daniela, od której wynajęliśmy mieszkanie w airbnb, przy okazji wspólnego spaceru nie tylko gorąco zarekomendowała nam rzeczoną trattorię, ale jeszcze niezwłocznie tam zadzwoniła (tłumacząc, że obsługa nie mówi po angielsku), zarezerwowała nam stolik i poinformowała załogę, że jesteśmy glutenfree. Jako że życie nieraz już dowiodło bezcenności foodowych rekomendacji lokalsów, najlepiej zorientowanych w tym, co i gdzie warto zjeść w ich rodzinnym mieście, uznaliśmy, że i tym razem warto im zaufać. I całe szczęście, bo Trattoria Coco’s okazała się uroczą restauracyjką, w której można nie tylko zjeść doskonałą kolację, ale też po prostu spędzić wspaniały, relaksujący wieczór. Wino, jedzenie, serwis – wszystko było tak dobre, że wróciliśmy do Coco’s następnego dnia. A później jeszcze kolejnego… Coco’s przyciąga jak magnes.

We wrześniu AD 2018 panowały w Piemoncie iście afrykańskie upały. Załoga Trattoria Coco’s radziła sobie z tym w najprostszy możliwy sposób – wszystkie stoliki wystawiała na zewnątrz, formując je w dwa równoległe rzędy i pozostawiając pośrodku przejście dla przechodniów. Tym samym, wewnątrz lokalu można było usiąść wyłącznie przy barze, ale na to i tak nikt się nie porywał. Do późnej nocy było zbyt upalnie, by z własnej woli bunkrować się w środku, a poza tym w Coco’s najważniejsze jest – mimo wszystko – nie picie, a jedzenie. Już pierwszego wieczoru przekonaliśmy się, że w lokalu otwartym po kilku godzinach popołudniowej przerwy nie tylko błyskawicznie zaludniają się wszystkie stoliki, ale też, że zdecydowana większość gości to miejscowi, często biesiadujący całymi trzypokoleniowymi rodzinami, z których zdecydowana większość sprawiała wrażenie, jakby znała się z właścicielami od lat. Trattoria polecona przez lokalsa, wieczór w wieczór pełna lokalsów (w kontraście do restauracji po przeciwnej stronie ulicy, który codziennie świeciła pustkami) – czego chcieć więcej? Już tylko to brzmi jak niezawodna recepta na sukces.

Trattoria Coco's

Trattoria Coco’s to klasyczna rodzinna restauracja, którą wspólnie – od wielu lat – prowadzi w Turynie trójka braci. Dla pełni obrazu – lokal działa w stolicy Piemontu, ale panowie pochodzą z południa kraju. Jeden z nich urzęduje w kuchni, a dwóch pozostałych obsługuje stoliki. Rozmowa in English nie należy tu do najłatwiejszych (chyba że na miejscu obecna jest siostrzenica jednego z braci, pomagająca w kuchni, z którą można konwersować na każdy temat), ale to bez znaczenia. W temacie wina i jedzenia z Włochami bez problemu można porozumieć się po włosku nawet włoskiego nie znając albo… bez słów 😉 Menu dostępne jest wyłącznie po włosku, co zawsze dobrze wróży, a dodatkowy plus jest taki, że właściciele Coco’s nie wpadają w panikę na hasło bezgluty, tylko rzeczowo i fachowo objaśniają, które dania – senza glutine – możemy zamówić. A jest ich tu – jak się okazało – całkiem sporo. 

Na początek, jedyna w swoim rodzaju i chyba najbardziej urocza karta win, z jaką mieliśmy dotąd do czynienia, a była ich – jak nietrudno się domyślić – liczba niemal nieskończona 😉 W czym rzecz? Otóż w tym, że karta win w Coco’s jest pisana ręcznie (video). Czysta forma oldschoolu 🙂

Trattoria Coco's

Wina w Coco’s oferowane są w bardzo atrakcyjnej relacji jakości do ceny, więc nie zamówić butelki do posiłku po prostu nie wypada. Widać, że właściciele na winach się znają i nie przyjmują strategii szaleńczego podbijania marży, byle tylko wyjść na swoje. Coco’s sprzedaje dobre wina w naprawdę dobrych cenach. 

Zamawialiśmy, po kolei:

  • Langhe Nebbiolo D.O.C.G 2015 z winnicy Pellissero, położonej w Treiso, nieopodal Alby, Cuneo (18 EUR),
  • Barbera d’Asti Superiore Valrionda 2015 z z winnicy Dacapo, położonej w Castiglione Tinella, podobnie jak Treiso, w prowincji Cuneo (18 EUR),
  • Barbaresco Nubiola 2013, ponownie z winnicy Pellissero (28 EUR) – to wybrane dla nas przez jednego z właścicieli jego ulubione wino, które z jakiejś przyczyny postanowił sprzedać nam z ponad 50% rabatem. Miły gest w trzecim dniu biesiadowania w Coco’s.

Trattoria Coco's

Trattoria Coco's

Trattoria Coco's

W ramach trzech kolacji zjedliśmy naprawdę sporo, a kilka dań zamówiliśmy więcej niż raz, ale… po kolei.

Talerz trzech surowych mięs: zawsze wspaniała kiełbaska z Bra, carne cruda, czyli cielęcy tatar (kolejny raz w Piemoncie podany bez żadnych dodatków) oraz miejscowy klasyk, czyli albese – przypominające carpaccio cieniutkie plastry cielęciny podane z płatkami parmezanu. Rewelacja. (8 EUR)   

Trattoria Coco's

Trattoria Coco's

Cudowne, rozpływające się na języku Lardo di Pessinetto podane z miodem i orzechami laskowymi (8 EUR). To dla mnie absolutny HIT nr 1, zamawiany w Coco’s chyba przez wszystkich miejscowych. Jako antipasti albo na zakończenie posiłku po obowiązkowych primi piatti.

Trattoria Coco's

Trattoria Coco's

Prosciutto crudo z burratiną (małą burratą) i pomidorkami (9 EUR). Całość podana w domowy, swojski sposób, bez większej finezji. Cytując klasyka, wyjątkowy smak zestawu pt. rozpływające się w ustach prosciutto oraz wspaniała kremowa burrata to oczywista oczywistość 🙂 Nic więcej dodawać nie trzeba.

Trattoria Coco's

Trattoria Coco's

Piatto bis, czyli coś w rodzaju dwóch dań na jednym talerzu: świeży ser tomino oraz żółta papryka z pastą z sardeli (6 EUR). Ciekawy kontrast słodkiej pieczonej papryki, wyraziście słonych rybek i świeżego sera, który na pierwszy rzut oka w ogóle tu nie pasuje. A jednak, całość gra idealnie.

Trattoria Coco's

Trzy rodzaje bardzo smacznego sera Caciotella: jeden z zielonymi oliwkami, drugi z orzechami włoskimi, a trzeci z czarną truflą (8 EUR). Formalnie to przystawka, ale trzymając się złotej reguły, zgodnie z którą najlepsze zakończenie posiłku to ser, zwłaszcza gdy zostało jeszcze trochę wina, zamówiliśmy ją na deser.

Trattoria Coco's

Miecznik z dodatkiem oliwy, pomidorów i kaparów (12 EUR) to perfekcyjnie przyrządzona ryba w prostym sosie.

Trattoria Coco's

Trattoria Coco's

Tagliata, czyli klasyk w postaci krojonego na kawałki steka z piemonckiej wołowiny rasy Fassona podany z rukolą i hojnym dodatkiem balsamico (14 EUR)

Trattoria Coco's

Nieuwzględniony w karcie ogromny, soczysty stek z kością (10 EUR)

Trattoria Coco's

Caponata (3 EUR)

Trattoria Coco's

Trattoria Coco's

Zestaw wszystkich dostępnych w karcie dodatków: szpinak z oliwą i cytryną, pieczona papryka, caponata i marchewka z rozmarynem. To danie – w takiej wersji nieistniejące karcie – w odpowiedzi na zamówienie obejmujące tylko marchewkę dostaliśmy w bonusie od kierowanego fantazją jednego z szefów. Najwyraźniej lubią dodawać coś od siebie 😉

Trattoria Coco's

Espresso – obowiązkowe na koniec każdego posiłku (1 EUR). Włosi wieńczą espresso każdą kolację, nawet jeśli ma to miejsce grubo po północy i naprawdę warto brać z nich przykład. Czyste espresso, nie neutralizowane żadnym deserem, to najlepszy finisz posiłku, a śpi się po nim jak złoto. Kofeina potrzebuje kilku dobrych godzin, by wywrzeć wpływ na organizm, więc nie ma powodu do stresu.

Trattoria Coco's

Trattoria Coco's

Niezwykła gościnność to hasło przewodnie Coco’s. Obsługa jest tu nieopisanie serdeczna, ciepła i otwarta, a familijna atmosfera łatwo się wszystkim udziela. W takim miejscu naprawdę czujesz, że nie jesteś klientem, a gościem. W 100% zaopiekowanym, ukontentowanym i rezerwującym stolik na kolejny dzień jeszcze przed zapłatą bieżącego rachunku. Pozytywne wrażenia podbijają drobiazgi: bonusowe shoty ziołowego likieru na koniec kolacji, albo – kolejnego dnia – likiery i warzywne dodatki. Przy trzecim podejściu jeden z właścicieli zaproponował nam z karty win swoje ulubione Barbaresco, po czym rozliczył je po cenie niższej o 50%. A na koniec jeszcze przedłużające się pożegnanie z uściskami, fotami za barem i życzeniami wszystkiego dobrego. Kto pod tym względem może równać się z Włochami?

Trattoria Coco's

Trattoria Coco's

Podsumowując, Trattoria Coco’s to wymarzone miejsce na spędzenie wieczoru. Niejednego. To wspaniała, prosta, przepyszna kuchnia, oparta na najlepszych, naturalnych i wysokiej jakości składnikach, która w stolicy Piemontu w bardzo udany sposób łączy jedzenie w południowym stylu z klimatem północy. A najlepsze jest to, że doskonałe potrawy i świetne wina dostajemy tu w bardzo przyjaznych cenach. Coco’s karmi rewelacyjnie, zapewnia doskonałą atmosferę i jednocześnie jest po prostu tania, a to w dzisiejszych czasach nieczęste połączenie. Wychodzi się stąd z poczuciem pełnego zaopiekowania – gość jest szczęśliwy, nakarmiony i jeszcze zanim ureguluje rachunek, robi rezerwację na kolejny dzień. Warto nacieszyć się klimatem południa, kiedy tylko nadarza się okazja, nawet jeśli wszystko rozgrywa się w samym sercu Turynu. Kiedy wpadniecie do stolicy Piemontu, pamiętajcie o Coco’s. Tego miejsca nie można przegapić.

Gdzie:

Trattoria Coco’s
Via Bernardino Galliari 28, 10125 Torino

Trattoria Coco's

Trattoria Coco's