Domori. Apurimac i Arriba – gorzka czekolada w dwu odsłonach.

Z Domori to jest dziwna rzecz. Czekolady tej słynnej włoskiej marki bardzo trudno kupić stacjonarnie. Od dawna są dostępne przede wszystkim online. Generalnie, ta dystrybucyjna praktyka dotyczy coraz szerszej grupy produktów wysokiej jakości, o stosunkowo nielicznej grupie odbiorców.

Po co inwestować w butiki i pracowników, skoro przeciętny konsument i tak pewnie nigdy do takiego sklepu nie zajrzy? A nawet gdyby, porówna produkt lepszy z masowym i najpewniej dojdzie do jednego prostego wniosku: „co za ceny, w dupach się poprzewracało”. A ci, ktorzy naprawdę chcą daną rzecz kupić, znają jej walory i mogą zamówić via sieć, czyli tak jakby w ciemno.

W tradycyjnym sklepie czekoladę Domori udało nam się kupić tylko raz – w berlińskim KaDeWe (nie ma ich natomiast np. w Rinascente czy El Corte Ingles). Marża dystrybutora rekompensowała na pewno koszt zajmowania przez czekolady miejsca na półce w renomowanym obiekcie. Później już nigdy i nigdzie. Domori nie było nawet w sieci dobrych sklepów z czekoladą Camondas w Dreźnie. Była tam Modica, była Amedei, a Domori nie.

Domori

Domori

Domori

Najciemniej pod latarnią

Siedziba wytwórni czekolad Domori mieści się w None pod Turynem. Przy okazji niedawnego wypadu do Torino uznaliśmy więc, że co jak co, ale tabliczki Domori na pewno kupimy tam bez problemu. Nareszcie. Jako że marka Domori od 2006 roku należy do koncernu Illy, spacerując przez kilka dni po Turynie zaglądaliśmy do dosłownie każdej kawiarni oznaczonej logo Illy. Nie na kawę (o kilku fajnych kawowych miejscówkach w stolicy Piemontu będzie już niebawem), ale w poszukiwaniu tych konkretnych tabliczek.

Efekty były mizerne. Rezultat czekoladowych łowów to dwie tabliczki Domori, każda z innego kakao i w nieco innym smaku. I tyle. Obydwa rodzaje były dostępne w liczbie 6 sztuk, i to tylko pod jednym adresem. Może trzeba było wziąć wszystkie, skoro tak smutno zerkały z gabloty? Tak czy owak plus jest taki, że kosztowały dokładnie 5 razy mniej niż w Berlinie, mimo że tamten zakup miał miejsce około 2013 roku, a może nawet jeszcze wcześniej.

Najważniejsze, że same czekolady w dalszym ciągu gwarantują przyjemność na wysokim poziomie. Jakość nie zawodzi. Trudno porównywać zarówno Apurimac, jak i Arribę z opisywaną tu dawno temu Porcelaną, bo to najwyższa liga, ale niezależnie od gatunku kakao i innych szczegółów to, co niezmiennie w Domori urzeka, to jakość surowców i perfekcja wykonania. Ascetyczne, oszczędnie zdobione małe kartoniki, w których mieści się 25 g czekolady w formie 4 cienkich kwadratowych kostek. Prostota, jakość, klasa. I czysta przyjemność próbowania.

Długie konszowanie zapewnia Domori idealną aksamitność, gładkość, jedwabistość i kremowość (po rozpuszczeniu się na języku), a jednocześnie chrupkość. Cienkie kostki, a właściwie bardziej płatki niż kostki, potęgują wrażenie kruchości.

Apurimac z kakao z Peru okazała się w tej parze ciekawsza i smaczniejsza. Ma wyraźne nuty karmelowe i kwiatowe. Arriba zbudowana z kakao z Ekwadoru jest mniej złożona, ale z przyjemnymi całkiem mocnymi nutami jaśminu.

Domori

Domori Apurimac Peru

Peru
Waga: 25 g
Skład: kakao, cukier trzcinowy. Zawartość kakao 70%
Bezglutenowa (senza glutine)

Domori Arriba Hacienda Victoria Ecuador

Ekwador
Waga: 25 g
Skład: kakao, cukier trzcinowy. Zawartość kakao 70%
Bezglutenowa (senza glutine)

cdn.

Domori