W ramach zakrojonej na szeroką skalę akcji promocyjno-testowej MONINI, jedna paczka z produktami do testów trafiła również do mnie.

Testowy zestaw MONINI zawierał:

1. oliwę extra vergine DOP,
2. smakową oliwę extra vergine chilli / czosnek,
3. salsę pomidorową Aperitiny,
4. salsę paprykową Aperitiny,
5. glassę balsamiczną na bazie octu balsamicznego z Modeny,
6. ocet balsamiczny z Modeny,
7. krem do rąk na bazie oliwy,
8. sok z cytryn Lemoniny, oraz
9. pesto z liści bazylii.

Poniżej opisy poszczególnych produktów:

Oliwa extra vergine Denominazione d’Origine Protetta (D.O.P.)

Certyfikat DOP (tj. potwierdzający szczególny status wyrobu poprzez chronioną nazwę pochodzenia) przyznawany jest produktom rolnym lub artykułom spożywczym w UE, których jakość czy wyjątkowe walory bezpośrednio związane są z regionem geograficznym, z którego pochodzą, oraz występującymi w nim czynnikami naturalnymi. Do produkcji oliwy DOP Umbria używa się wyłącznie określonych odmian oliwek z Umbrii, tj. Moraiolo, Frantoio i Leccino.

Oliwa extra vergine Monini DOP to świetny wyrób, o orzechowym i – właściwym tej klasy oliwom – lekko gorzkawym smaku, który wykrywany jest przez kubki smakowe nie od razu, a z pewnym opóźnieniem. By w pełni docenić zalety oliwy, warto (należy?) zaopatrzyć się w dobrej jakości pieczywo i próbować go w połączeniu z samą tylko oliwą. Sprawdzi się zarówno w potrawach, w których smak oliwy odgrywa najważniejszą rolę i w związku z tym ma być wysunięty na pierwszy plan, jak również jako składnik dressingów i sosów, przygotowywanych na jej bazie. Produkt pierwsza klasa, wart swojej ceny.

Oliwa extra vergine chilli / garlic

To jedna z sześciu aromatyzowanych oliw w ofercie Monini. Dodane do recenzowanej oliwy przyprawy, tj. chilli i czosnek, są wyraźnie wyczuwalne. Oliwa dobra zarówno do dań na gorąco, jak i na zimno – skutecznie wzbogaca je o ostrzejsze, paprykowe i czosnkowe smaki.


Salsa Aperitiny z suszonych pomidorów

Wbrew nazwie, główny składnik salsy stanowi koncentrat pomidorowy (19%), co jest wyraźnie wyczuwalne w smaku. Suszone pomidory to tylko 13% składu produktu. Takie rozłożenie smakowych akcentów jest dla mnie nieco niezrozumiałe. Po co dodawać do pasty koncentrat, skoro większy udział pomidorów przełożyłby się niewątpliwie na ciekawsze doznania smakowe? W rezultacie, lekko kwaśny smak koncentratu jest zbyt dominujący i sprawia, że w zestawieniu z pastą paprykową Monini, ta ostatnia wypada zdecydowanie korzystniej niż pomidorowa. Mając to na uwadze, moim zdaniem, zamiast pastę z pomidorów kupować, lepiej przygotować ją we własnym zakresie, używając do tego wyłącznie suszonych pomidorów. Plus dla pasty pomidorowej za brak dodatku skrobi.

Salsa Aperitiny z czerwonej i żółtej papryki

Mocno paprykowa w najlepszym tego słowa znaczeniu, zdecydowanie smaczniejsza od pomidorowej. Skład produktu to przede wszystkim dwa rodzaje papryk (łącznie – 75%). Dodatek, którego spokojnie mogłoby tu zabraknąć, to modyfikowana skrobia kukurydziana. Wedle etykiety, po otwarciu słoika obydwie salsy można przechowywać przez okres do 7 dni, jednak pojemność słoika (90 g) sprawia, że zawartość znika w okamgnieniu 😉

Glassa balsamiczna (krem balsamiczny)

Glassa to zagęszczony ocet balsamiczny na bazie octu z Modeny. Ma konsystencję kremu, świetnie nadaje się do dekoracji potraw. W smaku glassa jest lekko słodkawa, łagodniejsza od octu balsamicznego, przez co nadaje się zarówno do dań pikantnych, jak i deserów (np. dobrych lodów waniliowych).

Ocet balsamiczny z Modeny

Ocet balsamiczny z Modeny jest tradycyjną przyprawą, charakterystyczną dla kuchni włoskiej, którą znaleźć można również pośród przyprawowych zapasów naszych rodaków, a przynajmniej tej ich części, która od czasu do czasu oddaje się przyjemnościom kucharzenia w zaciszu własnej kuchni. Ocet balsamiczny ma wiele zastosowań, a ten produkt – podobnie jak octy z Modeny innych sprawdzonych marek – świetnie sprawdził się w każdym z nich: jako dodatek do sałatek, sosów i marynat.


Krem do rąk na bazie oliwy

Kosmetyk dobrej jakości. Skutecznie nawilża i lekko natłuszcza skórę dłoni, dość szybko się wchłania, choć jest nieco zbyt mocno perfumowany, a brak intensywnego zapachu jest jednym ze znaków jakości kosmetyków z wyższej półki lub tych, które do niej aspirują. Generalnie jednak – godny polecenia.


Sok z cytryn

Lemoniny to, za informacją na etykiecie, sok z naturalnych cytryn Primofiore z Sycylii; ilościowo stanowi równowartość soku z 6-7 owoców. Pełny skład produktu, poza sokiem z cytryny, obejmuje również: cytrynowy olejek eteryczny oraz konserwant w postaci pirosiarczanu potasu E224.

Sok w czystej postaci (tj. prosto z butelki) w smaku bliżej ma do kwasku cytrynowego niż do autentycznego soku z cytryn. Jako zamiennik dla soku z cytryny, stosowany do dressingów, etc. sprawdza się nieźle, choć nadaje daniu nieco ostrzejszego smaku aniżeli sok świeżo wyciśnięty z cytryny. Podsumowując, awaryjnie na pewno warto mieć taki produkt w lodówce (zwłaszcza, że okres przydatności do spożycia jest długi, wynosi – o ile mnie pamięć nie myli – przeszło 12 miesięcy), generalnie jednak stawiam na świeże owoce i ‚lemoniny’ nie zmieni mojego podejścia w tej kwestii.


Pesto bazyliowe

Generalnie, nie jestem zwolennikiem stosowania w kuchni pesto ze słoika, przede wszystkim ze względu na skład tego rodzaju produktów, oferowanych w sklepach. Pesto z bazylii, jak sama nazwa wskazuje, powinno bazować na bazylii, a poza tym na: oliwie extra vergine i orzeszkach (w ideale – piniowych; mogą być też nerkowce). Tu w składnikach mamy przede wszystkim olej słonecznikowy (37,5%), dalej bazylię (27,5%), syrop glukozowy, ser Grana Padano, wodę, orzechy nerkowca (3,5%), płatki ziemniaczane, stabilizatory, przeciwutleniacze, a dopiero za nimi orzeszki pini, pecorino, oliwę extra vergine (1%!), proteiny mleka, regulator kwasowości i… aromat bazylii. Skład zaskoczył mnie pod wieloma względami, nie tylko proporcjami poszczególnych składników, ale też np. dodatkiem płatków ziemniaczanych. Po krótkim researchu okazało się jednak, że większość pesto na naszym rynku (w średnim przedziale cenowym , tj. w cenie pomiędzy 10-14 zł za słoik) zawiera ziemniaki lub płatki ziemniaczane. Z kolei ceny tych pesto, które odpowiadają mi składem (segment premium?), tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że lepiej podjąć się tego niewielkiego wysiłku i przygotować pesto samodzielnie we własnej kuchni, z pełną kontrolą nad rodzajem i jakością wykorzystanych składników. Tak czy owak, warto na chwilę zapomnieć o informacji z etykiety, bo zielone pesto Monini jest smaczne, w związku z czym na pewno sprawdzi się – od czasu do czasu – w przygotowaniu szybkiego posiłku, np. opartego na spaghetti.

Zapraszam również do lektury przepisów z wykorzystaniem produktów MONINI:

‚Włoskie’ śniadanie

Grillowany halloumi z krewetkami i pastą z zielonego groszku

Bruschetta ze świeżymi pomidorami

Camembert z pieca z czosnkowymi grzankami

Frittata ze szpinakiem

Placki z ricotty z małą sałatką z pomidorków koktajlowych

Sałatka makaronowa z wędzonym dorszem

Sałatka z prosciutto, mozarellą i pomarańczami

Makaronowa sałatka z rukolą i wędzonym łososiem

Seksowna sałatka z prosciutto i delikatnym omletem

Grillowany Halloumi z sałatką z cykorii, bakalii i gruszek

Wędzony łosoś z jajami przepiórczymi na sałacie

Grillowana pierś kurczaka z pomarańczą na cykorii

Spaghetti z pesto, rukolą i prosciutto

Sałatka z buraków, rukoli i tureckiej ricotty

Producent testowanych wyrobów: MONINI