Facet i książka czyli o tym, jak powstała okładka.

Praca nad książką kulinarną nie jest zadaniem łatwym. Zwłaszcza wtedy, gdy na przygotowanie materiału ma się ledwie 3 miesiące, które w dodatku przypadają na najmniej wdzięczny składnikowo okres roku (styczeń – marzec), a gdzieś pomiędzy trzeba znaleźć czas na tak prozaiczne czynności, jak praca na pełen etat, zakupy, treningi 2-3 razy w tygodniu, hobby, sprzątanie domu i szereg innych zajęć, składających się na normalne, codzienne życie. O odpoczynku i relaksie nie wspominając 😉

Udało się, chociaż łatwo nie było. Wybór przepisów, przygotowanie opisów i zdjęć, a na koniec korekta są bez wątpienia czasochłonne, chwilami nawet nużące, ale i tak nie sprawiają tyle trudności, co podjęcie najważniejszej decyzji: jak ma wyglądać okładka?

Facet i sesja L_25

Facet i okladka_01

Decyzję co do projektu okładki podejmuje się na końcu, choć to przecież w pewnym sensie najważniejszy element publikacji. To z okładką odbiorca nawiązuje kontakt wzrokowy w pierwszej kolejności. To okładka ma sprawić, że książka wyróżni się pośród innych na półkach księgarskich i zachęci do tego, by zajrzeć do jej wnętrza.

Umowa z wydawnictwem obligowała nas do dostarczenia dwóch zdjęć okładkowych – bez żadnych szczegółowych sugestii czy wytycznych, co w praktyce oznaczało, że mamy w tym względzie pełną dowolność.

Wymyśliliśmy więc obrazek okładkowy, który w założeniu miał stanowić kombinację dwu skojarzeń – z jednej strony zdrowa lekka kuchnia oparta w przeważającej mierze na zieleninie, z drugiej kompozycja wprost nawiązująca do popularnej i lubianej chyba przez wszystkich przekąski. Czyli co? Plaster pomidora na jasnym talerzu, a całość wycięta tak, jak wycina się z pizzy porcję placka w kształcie trójkąta. Pomysł OK, ale jak to zrobić, żeby było dobrze? Żeby wycięcie nie było z photoshopa, tylko autentyczne? Dla chcącego nic trudnego 😉

Znaleźliśmy fachowca, który nas wysłuchał, po czym podjął się próby wycięcia trójkąta z porcelanowego talerza. Fachowiec dał wytyczne, jaki talerz należy kupić, ale kiedy zobaczył, co udało nam się nabyć, nie był do końca zadowolony i lojalnie uprzedził, że być może talerzy trzeba będzie dowieźć więcej:-) Szczęśliwie, cięcie udało mu się jednak za pierwszym razem!

Mieliśmy talerz, można było robić zdjęcie. W środku zimy – pod koniec stycznia – zdobyliśmy wielki, piękny, soczysty (i o dziwo smaczny) pomidor malinowy, w cenie na którą najlepiej spuścić zasłonę milczenia, i w rezultacie powstało takie, dość ascetyczne ujęcie – „pizza” z pomidora, liść botwiny i kilka kulek kolorowego pieprzu na wyrazistym, jednolitym tle:

Facet i sesja L_33

Szybko doszliśmy do wniosku, że choć zdjęcie wyszło fajnie, to chyba jednak bardziej nada się być może do kolejnej publikacji, na przykład z przepisami dla modelek? 😉 Tak czy owak, fotografia powędrowała do wydawnictwa jako okładkowa, ponieważ na inne próby nie mieliśmy już czasu.

Jako drugą fotografię przeznaczoną na okładkę – dla równowagi – wysłaliśmy do WL inne ujęcie jednej z potraw, na którą przepis także trafił do książki:

Facet i sesja L_34

Wydawnictwo zdjęcia przyjęło, ale po kilku tygodniach ot tak zasugerowało, że… na okładce chciałoby jednak widzieć mnie. „Czy możemy dostarczyć próbne zdjęcia?”.

Trochę obawiałem się takiego obrotu sprawy, więc w pewnym sensie byłem też na to przygotowany. Tego typu sesja to wyzwanie bardziej skomplikowane niż fotografowanie jedzenia w domowych warunkach, dlatego wspólnie uznaliśmy, że poszukamy kogoś, kto takie zdjęcia byłby skłonny zrobić. Nie lubię być fotografowany, więc musiał to być ktoś, kto sobie z tym fantem poradzi.

Właściwie od razu przyszedł nam do głowy gość, który bardzo fajne klimatyczne zdjęcia robi na co dzień i na bieżąco dzieli się nimi ze światem zarówno na fejsie, jak i na instagramie: Jarek Berdak z i love nature. Wielu z Was zapewne go kojarzy:-) Jego główne zajęcie to wytwarzanie cudów z drewna, które można obejrzeć TUTAJ (uwaga – zakupom nie sposób się oprzeć), ale fotografia jest dla niego równie ważna. Jarek się zgodził, więc w jeden z majowych dni wyruszyliśmy w teren – najpierw do stołecznego centrum:

Facet i sesja L_13

Facet i sesja L_14

Facet i sesja L_15

Facet i sesja L_32

Facet i sesja L_10

Facet i sesja L_03

Facet i sesja L_07

Facet i sesja L_05

Facet i sesja L_04

Facet i sesja L_06

Facet i sesja L_08

Facet i sesja L_09

Facet i sesja L_11

a później do gospodarstwa Ludwika Majlerta:

Facet i sesja L_18

Facet i sesja L_17

Facet i sesja L_16

Facet i sesja L_20

Facet i sesja L_21

Facet i sesja L_22

Facet i sesja L_23

Facet i sesja L_24

Facet i sesja L_26

Facet i sesja L_27

Facet i sesja L_29

Moim okładkowym faworytem zostało zdjęcie z kalarepą – fajne, nieoczywiste, nawiązujące do idei slow food, na którym było mnie widać, tak jak chciało wydawnictwo, ale nie w pełnej okazałości – tak jak chciałem ja 😉

Facet i sesja L_19

Jarek typował kilka innych zdjęć:

Facet i sesja L_12

Facet i sesja L_13

Facet i sesja L_14

Facet i sesja L_32

Z feedbacku od Was wynika z kolei, że chętnie widzielibyście na okładce winylowego kidrobota – blogową maskotkę Faceta i Kuchni:

Facet i sesja L_28

Facet i okladka_02

A ekipa WL i tak miała ostatnie słowo;-) więc finalnie okładka wygląda tak:

Kubicki_Facet i kuchnia_m

Na szczęście, na drugiej stronie okładki udało się przemycić zdjęcie z ukrytym przekazem, na którym nam zależało. Zobaczycie je już niebawem:-)

A teraz konkurs.

Pytanie brzmi: w jakim miejscu Warszawy Jarek zrobił zdjęcie, które trafiło na okładkę w kolażu ze zdjęciem potrawy?

Wystarczy ogólne wskazanie lokalizacji, nie musicie podawać nazwy ulicy z numerem;-).

Żeby nie psuć innym zabawy, odpowiedzi ślijcie e-mailem na adres kontakt@facetikuchnia.com.pl. Wśród tych, którzy udzielą prawidłowej odpowiedzi, rozlosujemy książkę Faceta i Kuchni „Smacznie, kreatywnie i bez glutenu”. Na zgłoszenia czekamy do niedzieli 20 września do końca dnia. Dobrej zabawy!

WYNIKI:

Dziękujemy wszystkim za udział i nadesłane odpowiedzi. Pomysłów na lokalizację mieliście kilka, ale dominowały trzy: Bazar Różyckiego, bazar na Marymoncie i Hala Mirowska. Prawidłowa jest oczywiście ostatnia odpowiedź – zdjęcie zostało wykonane tam, gdzie prawie co dzień robimy zakupy, czyli pod Halą Mirowską (w pobliżu sklepu z żywnością azjatycką).

Książkę otrzymuje Ilona Kaczała, gratulujemy!:-)

Facet i sesja L_02