Ekspres kapsułkowy Tchibo Cafissimo Classic (Piano Black) trafił do nas jako materiał do recenzji blisko dwa miesiące temu. Kilka tygodni w miarę intensywnego użytkowania wystarczy, by podzielić się wrażeniami na temat możliwości tego sprzętu.

W skład przekazanego nam zestawu testowego, poza ekspresem, weszły pakowane po 10 sztuk kapsułki w 12 wariantach smakowych (Tchibo oferuje też większe ekonomiczne pudełka, liczące 80 szt.), szklanki do caffe latte, filiżanki do espresso, zestaw syropów (5 smaków), odkamieniacz i stojak na kapsułki.

WYGLĄD

Tchibo Cafissimo jest całkiem ładny – mamy tu raczej klasyczny design, spory wybór kolorów, zgrabny kształt i właściwy rozmiar. Do wyglądu większości ekspresów na kapsułki, dostępnych na naszym rynku, mieliśmy jakieś „ale”; naszym zdaniem ten, na tle pozostałych, wyróżnia się na korzyść. Po zmontowaniu i ustawieniu w pożądanym miejscu sprawia wrażenie dość solidnego i stabilnego; podczas montowania / przenoszenia nie da się jednak nie zauważyć, że konstrukcja urządzenia jest dość delikatna – ekspres jest wprawdzie ciężki, ale zdecydowanie nie pancerny. Plastikowa (tu: czarny metalic) obudowa wygląda przyzwoicie, ale nie pozostawia wątpliwości co do tego, że nie mamy do czynienia z drogim sprzętem. Kabel jest odpowiednio długi, a ewentualny nadwyżkowy odcinek można ukryć w umiejscowionym z tyłu urządzenia, funkcjonalnym schowku.

CENA EKSPRESU I KAPSUŁEK

Relacja jakości do ceny ekspresu jest zadowalająca. Ekspres kosztuje ok. 380 zł (okresowo jest oferowany w niższych, promocyjnych cenach). Za taką kwotę otrzymujemy towar, który należycie spełnia swoją funkcję (tj. bez nadmiernego zawracania głowy parzy smaczną kawę), a poza tym dobrze wkomponowuje się w przestrzeń wnętrza i nie przynosi nam wstydu.

Jeśli chodzi o ceny samych kapsułek, w Tchibo opakowanie 10 kapsułek (kilkanaście smaków do wyboru) zamyka się w przedziale 13-15 zł, w zależności od ich konkretnego rodzaju (limitowane serie kosztują zwykle nieco więcej – ok. 15 zł).

JAKOŚĆ KAPSUŁEK

Cena jest przyjazna, a kapsułki w większości nie rozczarowują, choć – jak zwykle – można wskazać te smaczniejsze oraz te mniej udane. Co ciekawe, zdarza się, że z kapsułek opisanych jako 100% arabica otrzymujemy kawę bardziej kwaśną i jakby „przepaloną”, aniżeli z tych, w których zgodnie z deklaracją na opakowaniu powinna znajdować się domieszka robusty (w proporcji 70% ziaren arabica do 30% ziaren robusta). W przypadku kupowanych przez nas kaw ziarnistych czy mielonych arabica smakuje jak arabica…

Kawy, które polecamy, to w szczególności India Sirisha, Peru Chakana, Espresso Elegant, Espresso Brasil Beleza, Honduras El Maya i Kaffe Mild. Najsłabsze okazały się z kolei Colombia Andino i Espresso Kraftig, ale kawowe upodobania to rzecz gustu, w związku z czym nie można wykluczyć, że każdy z Was ustawiłby hierarchię poszczególnych smaków całkiem inaczej.

Zawartość kapsułek to czysta kawa – bez dodatków w postaci cukru, syropów smakowych, mleka w proszku, etc.

Kawę z kapsułek można wykorzystać także do zaparzenia kawy w ekspresie przelewowym – jedna kapsułka odpowiada jednej miarce, a zaparzona kawa pod względem smakowym niczym nie ustępuje tej z ekspresu Cafissimo.

KOMFORT UŻYTKOWANIA

Parzenie kawy

Kiedy już przekartkujemy instrukcję, a następnie poznamy w praktyce wszystkie funkcje i potrzeby ekspresu, mające zachować go jak najdłużej w dobrej formie, użytkowanie sprzętu jest w zasadzie bezproblemowe.

Cafissimo z dostępnych kapsułek parzy trzy rodzaje kawy – espresso (40 ml), caffe crema (125 ml) i kawę filtrowaną (125 ml). Każdy z tych trybów fabrycznie zaprogramowany został na podane w nawiasach ilości zaparzonej kawy; korzystając z instrukcji można je jednak (wielokrotnie) modyfikować. Jeśli zmienimy np. ilość jednorazowo parzonej caffe crema, Cafissimo dane ustawienie zapamięta, dopóki sami nie zdecydujemy, że chcemy powrócić do ustawień fabrycznych, albo nie postanowimy zmienić zadanej mu ilości na inną.

Kolory kapsułek (niebieski, złoty i szary) odpowiadają, co do zasady, przyciskom ekspresu przeznaczonym do parzenia poszczególnych rodzajów kawy. Jak mówi instrukcja, każdy przycisk oznacza inne ciśnienie parzenia, które ma zapewnić pełnię aromatu i smaku zaparzonej kawy z kapsułek danego typu. W praktyce, można, ale nie trzeba sugerować się tymi wskazaniami. Poszczególnych kapsułek z dobrymi rezultatami można używać także w innych trybach niż te, które zostały im przypisane przez producenta. Z kapsułki espresso można zaparzyć smaczną caffe crema, a co więcej, nawet rozczarowująca kawa filtrowana zaparzona w trybie espresso albo crema (wyższe ciśnienie parzenia) smakuje nieco lepiej.

Ekspres świetnie nadaje się do szybkiego parzenia espresso albo caffe crema.

Wystarczy uzupełnić pojemnik na wodę, włączyć ekspres, zaczekać ok. 2 minut (nagrzewanie), załadować kapsułkę, wcisnąć przycisk i po chwili kawa jest gotowa.

Caffe latte wymaga już nieco więcej zachodu – obsługa dyszy do spieniania mleka, która dobrze spienia też mleko z obniżoną zawartością laktozy, to kilka koniecznych, następujących po sobie czynności (nagrzanie ekspresu, spuszczanie nadmiaru pary i spienianie (przy których to czynnościach powstaje trochę hałasu i zamętu), schładzanie i dopiero parzenie kawy do szklanki z mlekiem. Nie jest zatem tak, że przygotowanie latte z użyciem tego rodzaju sprzętu jest zauważalnie  łatwiejsze, mniej skomplikowane czy szybsze niż zaparzanie kawy, podgrzewanie mleka i spienianie go w ręcznym ubijaku. Podgrzanie niewielkiej ilości i mleka i spienienie go potrwa mniej więcej tyle samo, a dyszę – tak jak ręczny spieniacz – również trzeba rozmontować i umyć – najlepiej od razu. W przeciwnym razie w dyszy namnażają się bakterie, a poza tym zaschnięte mleko może pozasklepiać znajdujące się w niej otwory do przepływu wody i gorącego powietrza. Poza tym, choć caffe latte przygotowana z użyciem Caffissimo wygląda całkiem nieźle i smakuje bez zarzutu, pianka z ręcznego ubijaka (tu: Blomus) jest gęstsza, a kawa z dodatkiem tak ubitej piany prezentuje się bardziej atrakcyjnie.

Generalnie jednak, caffe latte zaparzona w ekspresie jest smaczna, a przy okazji naprawdę gorąca – mleko spienione gorącą parą, wypełniające większość szklanki, robi swoje. Producent radzi, by spienione mleko uzupełniać espresso, my jednak uzupełnialiśmy je caffe crema – ze względu na to, że pomiędzy spienieniem mleka a zaparzeniem kawy mija kilka chwil (schładzanie), a wtedy pianka nieco opada.

Szkoda, że przestrzeń na szklankę / kubek nie została zaprojektowana w taki sposób, by pod kawowym „dyspozytorem” mieściły się również klasyczne, powszechnie dostępne szklanki do caffe latte, które są nieco wyższe od dedykowanych szklanek Tchibo. Ekspres jest na tyle duży, że gdyby tylko producent zechciał wyjść tutaj konsumentom naprzeciw, nie byłoby z tym problemu. Przyjęte rozwiązanie, tj. dopasowanie ekspresu tylko do szklanek oferowanych w sklepach Tchibo, które są o kilka centymetrów niższe, trochę irytuje. W rezultacie, użytkownik jest skazany na jeden typ szklanek o określonej objętości (chyba, że zdecyduje się na zabawy w przelewanie, ale takie zabiegi na dłuższą metę nie mają sensu). Korzyść po stronie Tchibo? Jeśli szklanki się stłuką, albo pojawi się potrzeba posiadania większej liczby sztuk, z braku innego wyjścia kupimy je u nich. Strata? Poczucie, że firma usiłuje przywiązać nas do siebie za wszelką cenę. Naszym zdaniem, lepszym rozwiązaniem byłoby dopasowanie sprzętu do szklanek klasycznej wielkości.

Kawa filtrowana smakuje najsłabiej. Dedykowana ilość zaparzonej w tym trybie kawy równa się caffe crema, ale sama kawa smakuje gorzej (jest mało esencjonalna, o słabym aromacie, jakby rozwodniona), więc po kilku próbach przestaliśmy korzystać z tej opcji.

Ekspres sprawdza się najlepiej przy zaparzaniu małych, szybkich porcji kawy, tj. espresso i caffe crema, i do tego celu go używamy. Kawy są smaczne i aromatyczne, a ich przygotowanie zajmuje tylko kilka minut – tyle, ile potrzeba na nagrzanie ekspresu, umieszczenie kapsułki w pojemniku i zaparzenie kawy. Jeśli ktoś ma natomiast ochotę na zwykłą dużą kawę z mlekiem (nie caffe latte z pianką, ale zwyczajny półlitrowy kubek pełny kawy z mlekiem), ten musi pogodzić się z faktem, że – by kawa była smaczna i nie straciła na intensywności – do jednej porcji (jednego kubka) należy w takim przypadku zaparzyć min. 2 x caffe crema (z 2 kapsułek) i dopełnić kubek mlekiem. Do takich kaw niezmiennie używamy starego, przelewowego Krupsa – wystarczy dobra mielona kawa (np. Illy) i nie ma na co narzekać – kawa ma odpowiednią barwę, aromat i smak.

Korzystanie z opcji przeprogramowania któregoś trybu (np. crema czy filtrowanej) nie daje dobrych rezultatów. Tak przygotowanej kawy jest wprawdzie więcej (maksymalnie ok. 250 – 300 ml) z jednej kapsułki, ale jest rozwodniona, mało wyrazista i nijaka w smaku.

Jak zrobić Caffe Latte, Caffe Misto, Cappuccino LINK

Czyszczenie

Ekspres czyści się łatwo. Elementy, które ulegają najszybszemu zabrudzeniu, demontuje się bez problemu. Początkowo, wyjątek stanowiła tu dysza, która przy pierwszej próbie demontażu stawiała pewien opór, ale kolejne podejścia szły już gładko. Czyszczone części wystarczy opłukać pod bieżącą wodą z niewielką ilością detergentu, osuszyć, i już. Dyszę warto czyścić po każdym użyciu (tj. spienianiu mleka), a jeśli korzystamy z niej więcej niż raz dziennie – przynajmniej na koniec dnia. Zaniedbania w tym zakresie mogą skrócić jej żywotność.

Opakowanie sprzętu

Jedna uwaga co do sposobu pakowania ekspresu – pojemnik na kapsułki jest dorzucony do całości „luzem”, przez co przy wydobywaniu sprzętu z kartonu i styropianu może przypadkiem wypaść. Jest zbudowany z plastiku, więc teoretycznie może wówczas ulec uszkodzeniu. Wspominamy o tym, ponieważ mało brakowało, by nasz egzemplarz pojemnika na kapsułki opuścił karton z impetem większym niż zalecany. Szczęśliwie, nic się nie zniszczyło, ale mogło, a trochę bez sensu zaczynać użytkowanie od zakupu nowego pojemnika (zakładam, że jest taka opcja). Element ten jest niewielki, ale dość istotny dla funkcjonowania całości 😉

PODSUMOWANIE

Plusy:

  • relacja jakości do ceny, zarówno ekspresu, jak i kapsułek
  • łatwość obsługi
  • design i kolorystyka (dość szeroki wybór)
  • blokada uruchomienia ekspresu w razie braku kapsułki lub niedostatku wody w pojemniku
  • sygnalizacja świetlna i dźwiękowa (gotowość do działania, wyłączanie, poziom wody w podstawce-ociekaczu)
  • cena, jakość i dostępność kapsułek (sklepy stacjonarne, sklep internetowy)
  • brak wbudowanego w ekspres pojemnika na kapsułki (takie rozwiązanie nie sprzyja utrzymywaniu ekspresu w czystości na bieżąco)
  • stojak na kapsułki (na początku wydał nam się zbędnym gadżetem, ale w praktyce jest użyteczny)
  • stopka pod mniejsze filiżanki (espresso, caffe crema)
  • długość kabla i schowek na niewykorzystany kabel
  • programowanie poszczególnych przycisków (espresso, caffe crema, kawa filtrowana), pozwalające indywidualnie modyfikować ilości zaparzanej w poszczególnych trybach kawy (max. ok. 250-300 ml)
  • dobrze sformatowana, przydatna instrukcja (+załączony do niej dodatkowy skrótowy opis podstawowych czynności, przydatny na początku użytkowania)

Minusy:

  • dedykowane szklanki Tchibo
  • obsługa dyszy do spieniania mleka
  • jakość kawy parzonej w trybie ‚kawa filtrowana’
  • konieczność odpowietrzania w przypadku nieużywania sprzętu przez 3 dni z rzędu

INFO:

Produkt: ekspres na kapsułki Tchibo Cafissimo Classic (kolor – Piano Black)
Cena: ok. 380 zł
Gdzie kupić: sklepy stacjonarne Tchibo i sklep internetowy

***

WYNIKI

Dzięki uprzejmości Tchibo, zestawy syropów Monin otrzyma nie jedna osoba, a 6 🙂

Lista laureatów poniżej:

Angelika – wpis z 3 marca
Piotr – wpis z 3 marca
CaKaKe – wpis z 4 marca
ankaskakanka – wpis z 4 marca
Radek – wpis z 5 marca
Małgosia – wpis z 5 marca

Gratulacje!

***

KONKURS!

Jako że Facet i Kuchnia słodkich dodatków do kawy nie używa, chętnie odda syropy od Tchibo (5 x 50 ml) komuś, komu przydadzą się bardziej.

Zasady mini konkursu są bardzo proste – kto chciałby otrzymać zestaw syropów widoczny na zdjęciu, niech wpisze się w komentarzu (o dowolnej treści) pod tym postem. Spośród dodanych zgłoszeń wybierzemy jedno, którego autor otrzyma syropy do kawy. Na Wasze wpisy czekamy do wtorku 5 marca, do końca dnia.

Dodając komentarz na blogu, nie przejmujcie się komunikatem o spamie. Żaden komentarz nie zginie i po zaaprobowaniu zostanie opublikowany na stronie.

Z autorem wybranego przez nas komentarza skontaktujemy się e-mailowo, dlatego dodając komentarz podawajcie w formularzu swój autentyczny adres emailowy 😉

***