Ciąg dalszy subiektywnego przeglądu zawartości sklepowych półek.

Pierwszy wpis w ramach cyklu znajdziecie TUTAJ.

Marketowe ciastka z ciasta francuskiego (Carrefour)

Marketowe działy z pieczywem to wdzięczny materiał do szerszej analizy – otwarte pojemniki z pełnymi polepszaczy i spulchniaczy bułkami, od rana do wieczora obmacywanymi przez tysiące rąk, to widok przyprawiający o mdłości, a mimo to wydaje się, że sprzedaż idzie nieźle. Pakowana część asortymentu wcale nie przedstawia się lepiej, choć opakowania mają jeden zasadniczy plus – opatrzone są etykietą, a lektura składu słodkich wypieków mówi sama za siebie. Dzięki temu, nie tylko wiesz co zjesz, ale może nawet – zastanowisz się i nie zjesz.

Napój cydropodobny (Rekorderlig)

Jeśli ktoś lubi podróbki, jego wybór, ale warto mieć świadomość, że to, co widać powyżej, cydrem nie jest (więcej o RekorderliguTUTAJ). Prawdziwy cydr to niskoprocentowy napój alkoholowy (zwykle od 2 do 5%), powstały w wyniku fermentacji moszczu jabłkowego, który nie powinien zawierać w składzie niczego więcej. Etykieta takiego cydru wygląda np. tak:

A, Somersby też nie jest cydrem. To piwo rozcieńczone sokiem jabłkowym.

Mrożony szpinak w sosie śmietanowym (Hortex i Frosta)

Mrożony szpinak kupiłem, jak dotąd, tylko raz (był innej marki niż Hortex i Frosta, w liściach i bez dodatków). Dlaczego? Tylko dlatego, że byłem w potrzebie, a świeży akurat nie był dostępny; jeśli jeszcze kiedyś zabraknie, zamiast kupić mrożonkę, po prostu zmienię kulinarne plany. Szpinak z mrożonki okazał się młdy i gumowaty, przez co bardziej niż do jedzenia nadawał się do żucia, ale przynajmniej skład ograniczał się w nim tylko do liści szpinaku.

Żadna szpinakowa mrożonka nie ma szans w starciu ze świeżymi liśćmi szpinaku; świeży, czy to na zimno, czy na gorąco, jest pysznym i zdrowym warzywem (bogatym w żelazo i kwas foliowy), natomiast dwa produkty ze zdjęć – mrożony szpinak w sosie śmietanowym – to pomyłka. Mrożony szpinak, naszprycowany m.in. mlekiem w proszku, skrobią, syropem glukozowym, utwardzonymi tłuszczami, cukrem i gumą guar nie tylko nie ma nic wspólnego ze zdrowym odżywianiem, ale przede wszystkim wypacza sens włączania do diety tego wartościowego warzywa. A wystarczy kupić świeży i dodać śmietanę (tu też warto przed zakupem przeczytać etykietę), by postawić na stole szpinak w śmietanie wolny od składników, zawartych w gotowcach.

Monte i wiele innych słodkich deserów mlecznych, dedykowanych w szczególności małoletnim (Zott)

Deser mleczny z czekoladą i orzechami Monte reklamowany jest jako świetna przekąska dla dzieci. O jakości produktu najlepiej świadczy widoczny powyżej skład. Czekolada i orzechy to łącznie 1% zawartości opakowania, natomiast karagen to substancja co najmniej niepewna – część naukowców wskazuje, że skutki jej spożycia nie są do końca zbadane, nie wykluczając nawet jej rakotwórczego działania. Produkt dla dzieci? Ja bym tego nie zjadł.

Cannelloni z puszki

Nie wiem, co jest bardziej zaskakujące – fakt, że taki produkt istnieje, czy też to, że znajduje nabywców. Zakładam, że miejsca na półce nie zajmuje na próżno 😉

Makaron z pomidorami czy sosem pomidorowym to jedno z prostszych do wykonania dań. Cannelloni na pewno zajmuje więcej czasu, ale po co sięgać po coś takiego? Moim zdaniem, zdecydowanie lepiej poświęcić kwadrans i przygotować prostą, aromatyczną, lekką pastę  – bez skrobi, tartej bułki i mleka w proszku, na przykład tak:

Przepis na pasta al pomodoro fresco – TUTAJ.

I na koniec faworyt tego zestawienia – płatki Fitness w polewie jogurtowej (Nestle)

Najlepiej byłoby po prostu zrezygnować z zakupu gotowych zbożowych mieszanek śniadaniowych, ale nie każdy da się na to namówić. Najgorsze, z punktu widzenia listy składników, są mocno lansowane płatki śniadaniowe (zwłaszcza te w polewach – jogurtowych, czekoladowych, lukrowych, etc.), ale nawet tu można wyróżnić te lepsze i gorsze. Warto poświęcić chwilę i przed wrzuceniem do koszyka kolejnej paczki, zapoznać się ze składem poszczególnych produktów – różnice w składzie bywają bowiem naprawdę spore.

O wypakowanych cukrem i paletą substancji dodatkowych Nestle Fitness powiedzieć można wiele, ale na pewno nie to, że są pomocne w utrzymaniu czy osiągnięciu FIT-formy. Trzymając się tylko portfolio tego producenta, można w nim znaleźć inne płatki, które ze względu na skład nieco bardziej zasługują na to miano… Chcesz być FIT? Przestaw się na owsianki albo muesli domowej roboty – przepis 1, przepis 2, przepis 3, przepis 4.

Ciąg dalszy nastąpi.