EL HIERRO Restauracje – gdzie warto zjeść.
Anthony Bourdain powtarzał jak mantrę: wherever you go, eat as much as you can! No to jemy 🙂 El Hierro jest drugą najmniejszą, a przede wszystkim najrzadziej odwiedzaną wysepką w archipelagu Kanarów, zamieszkałą przez około 7000 ludzików (a nie 10 000, jak podaje większość źródeł). El Hierro – podobnie jak azorska Graciosa – to oaza spokoju i samowystarczalny rezerwat Biosfery Unesco. Pieszych tras jest tu więcej niż dróg, a 265 km szlaków to około 18 dni czystego marszu w górę i w dół. Słowem: raj na ziemi! Jakby tego było mało, aż trudno uwierzyć, ile dobrego jest do zjedzenia na tej maleńkiej wyspie. Niemal każdy zakątek ma tu coś pysznego do zaoferowania, a hiszpańskie bezglutenowe piwo i pieczywo prawie wszędzie jest standardem.
EL HIERRO Restauracje
La Higuera de Abuela
Adres: C. Tajaniscaba 10, Echedo
La Higuera de Abuela to urocza restauracyjka w Echedo, która działa tylko w najcieplejsze miesiące, to jest od czerwca do października. Menu wypełniają tu pyszne sezonowe jedzonka, a porcje – tradycyjnie na El Hierro – są przeogromne. We dwójkę najedliśmy się ledwie pięcioma przystawkami (każda to trafiony zatopiony!), a deserowy ananas z lokalnych upraw na wyspie był już tylko z łakomstwa. Bardzo dobry wybór win, niezwykle serdeczna obsługa i przytulny wystrój pełen roślin. Z przyjemnością zjemy tu ponownie przy najbliższej okazji. Na stole: sałatki, papas arrugadas (ziemniaki w soli), Herreño a la plancha (smażony ser Herreño z koziego mleka), pulpo a la gallega (ośmiornica po galicyjsku), piña flambeada (flambirowany ananas) i butelka wina El Mirador de Adra 7 Marias, o której limitowanej edycji pisaliśmy tutaj.
La Mirada Profunda
Adres: Calle Santiago 25, Villa de Valverde
La Mirada Profunda to piękne odkrycie, do którego pewnie by nie doszło, gdyby nie to, że kilka świetnych restauracyjnych adresów poleciła nam Natalia, od której wynajęliśmy dom w Guarazoca. Zawsze uśmiechnięty staruszek Antonio, chef i właściciel w jednym, korzysta z warzyw z własnej farmy i robi najlepsze cochinillo! Wiem, bo zjadłem. I jeszcze ta ośmiornica jak ze snów! La Mirada Profunda to ukryty klejnot Valverde. Restauracja z zewnątrz wygląda niepozornie, gdyby nie rekomendacja lokalsa, pewnie jeszcze długo nie zwrócilibyśmy na nią uwagi. Nie ma tu karty dań, a zamiast tego Antonio opowiada o potrawach, które serwuje danego dnia. Zamawiając nie znamy również cen, ale kto przejmowałby się takimi drobiazgami na najbardziej magicznej spośród kanaryjskich wysepek? Na pewno nie my 🙂 Doskonała kolacja w świetnej atmosferze.
Restaurante Volcán de El Hierro
Adres: Calle el Matorral, Frontera
Volcán de El Hierro to świetna miejscówka we Frontera, w najcieplejszej i najbardziej wygrzanej w słońcu części wyspy. Warto tu zajrzeć przede wszystkim dla ryb i owoców morza. Ceviche jest tak dobre, że wyprzedaje się często już w porze lunchu, dlatego najlepiej zajrzeć tu co najmniej dwa razy – na lunch i na kolację. Polecamy ryby, owoce morza, sery i kartę win. A na ceviche w Volcán de El Hierro zapolujemy ponownie w tym roku. Są tu również wspaniałe wina z Bodega El Mirador de Adra, w tym 7 Marias Edicion Especial, o którym pisaliśmy tutaj.
Restaurante El Refugio
Adres: Calle la Lapa 2, La Restinga
La Restinga to najbardziej wysunięty na południe skrawek Europy. Przez większą część roku słońce pali tu bezlitośnie, nawet w grudniu jest bardzo ciepło (około 25+). Jeżeli ryby i owoce morza na El Hierro, to przede wszystkim w tym miasteczku.
El Refugio to najbardziej oblegana knajpka w La Restinga. Kuchnia otwiera się o 13:00, zamyka o 17:00, a o 13:05 wszystkie stoliki są już dawno zajęte. El Refugio nie przyjmuje rezerwacji, ale za to tworzy listę, na którą można wpisać się już po otwarciu, by dostać stolik w drugiej lub trzeciej (jeśli będzie okazja) turze serwisu, więc ustawiają się do niej długie kolejki. Podają tu prawdopodobnie najlepszy grillowany ser Herreño na całej wyspie, super świeże ryby (La Restinga to wioska położona tuż nad Atlantykiem) i wszystko inne. Podczas dwóch podróży na El Hierro zdążyliśmy tu zjeść czterokrotnie i nie mamy dość. Krótkie godziny otwarcia i brak rezerwacji nie ułatwiają sprawy, ale posiłek w El Refugio, przy akompaniamencie powitań i okrzyków niestrudzonego Manolo, który dba o to, by każdy gość czuł się tu w pełni zaopiekowany, jest doświadczeniem unikalnym w skali wyspy. Być na El Hierro i nie zjeść w El Refugio to grzech. A na jednym ze zdjęć poniżej patronka ludzi morza, której 16 lipca każdego roku portowe miasteczko La Restinga składa hołd.
Co jeszcze o La Restinga? Może to: czekamy z kieliszkami wina w dłoniach na stolik w El Refugio, a tu nagle siedzący obok lokalsi z uśmiechem od ucha do ucha przynoszą nam krzesła. Przy 32+ zawsze lepiej posiedzieć!
La Casa Abajo
Adres: Calle Tigaday 25, Tigaday
La Casa Abajo to super śniadaniownia w La Frontera, która serwuje przede wszystkim bocadillos w kilkunastu wariantach. Za pierwszym razem, w czerwcu 2024, wpadliśmy tu na kwadrans przed zamknięciem (działa od 7:00 do 13:00) tylko na kawę i herbatę (pyszne). Właściciel zadeklarował, że jeśli pojawimy się następnego dnia, dostaniemy podpiekane kanapki bez glutenu. I faktycznie, jak obiecał, tak zrobił. Kupił chleb bg, zrobił pyszne kanapki z serem Herreño i miodem, a kolejnego dnia z Herreño i warzywami. Co więcej, bezglutenowe kanapki weszły na stałe do menu – kiedy wróciliśmy na El Hierro w październiku 2024, nadal były dostępne. Taka właśnie jest ta wyspa – niesamowicie gościnna!
Restaurante La Pasada
Adres: Calle La Pasada bez numeru, Guarazoca
Restaurante La Pasada ma trzy ogromne zalety. Po pierwsze, znajduje się w gminie Guarazoca, czyli tam, gdzie za każdym razem wynajmujemy domy na El Hierro (już trzykrotnie), więc z chatki mamy do niej ultra blisko. Po drugie, nie przyjmuje rezerwacji, dzięki czemu jest idealnym wyborem wtedy, gdy trudno nam oszacować, jak późno wrócimy ze szlaku. Wybieramy tę restaurację na dni, w które nie sposób zaplanować kolacji w innych lokalach na wyspie. Po trzecie, jest na wskroś tradycyjna, rodzinna i swojska – można tu przyjść prosto z 25-kilometrowej trasy, w sportowych ciuchach i traperkach utytłanych żółtym pyłem, z plecakiem i czesanym wiatrem chochołem na głowie, a obsługa i tak powita nas z szerokim uśmiechem i da najlepszy wolny stolik. La Pasada słynie z mięsa, ale w karcie znajdzie się również coś z ryb i owoców morza, a nawet sałatki. Jedliśmy tu już chyba trzykrotnie i za każdym razem jest bez pudła. Pyszne, proste jedzenie ze świeżych składników i obsługa tak serdeczna, że aż nie chce się wychodzić.
Restaurante del Parador de El Hierro
Adres: przy jedynej dojeżdżającj do hotelu Parador drodze HI-30
Parador de El Hierro należy do sieci hoteli Paradores de España, a w hotelu działa restauracja, której nie nadano żadnej chwytliwej nazwy, funkcjonuje więc jako Restaurante del Parador de El Hierro. Nieduży hotel w niskiej zabudowie zgrabnie wkomponowano w nadbrzeżną przestrzeń pod klifem Las Puntas, dzięki czemu budynek praktycznie wcale nie rzuca się w oczy. Mieści się w nim nieco ponad 50 pokoi, a sam hotel jest pewnie dobrym wyborem dla tych, którzy nieszczególnie chcą bliżej zaprzyjaźniać się z El Hierro. Kto woli zamieszkać w hotelu, zamiast wynająć fajny tradycyjny dom od lokalsa, ten zapewne będzie zadowolony. My zajrzeliśmy tu z innej przyczyny – na kolację. Przyjechaliśmy wcześniej, więc najpierw posiedzieliśmy przez chwilę na tarasie przy herbacie i fajnej wytrawnej kombuchy, a później przenieśliśmy się do hotelowej restauracji. Największym plusem tego miejsca jest obsługa – restauracyjnie profesjonalna, niezwykle uprzejma i niesamowicie zaangażowana. A jedzenie? No cóż. To prawdopodobnie jedyne miejsce na El Hierro, gdzie zamówisz ośmiornicę, a na stół trafi talerz w stylu polskim – z ledwie jedną macką. Z kolei gulasz z warzyw okraszony został tak tłustym sosem, że Gośka nie była w stanie go zjeść; podzieliliśmy się jedną porcją na pół. Na koniec – powodowani chyba tylko urlopowym brakiem rozsądku – zamówiliśmy jeszcze, z tzw. ciekawości, sernik baskijski. Ultra kremowy, bardzo tłusty, pyszny, choć jego “baskijskość” była mniej więcej taka, jak serników baskijskich podawanych w polskich kawiarniach czy restauracjach – w najlepszym razie umiarkowana. Tak czy owak, tak wielka porcja sernika spokojnie wystarczyłaby jedna dla dwóch osób… Lokalizacja super, miejsce bardzo fajne, hotel ładny (szczególnie, jeśli zestawić go z wystrzeloną w niebo zabudową hotelową Teneryfy czy Gran Canarii), widok z tarasu na malowniczą okolicę warty zobaczenia, ale… nieporównanie więcej satysfakcji dostarcza dotarcie tu piechotą z Isora i powrót przez Las Puntas z powrotem do Isora. Wtedy hotel tylko mijamy po drodze, a w zamian doświadczamy uroków jednego z najpiękniejszych szlaków trekkingowych na wyspie. Jest dość wyczerpujący, ale zostaje w pamięci na długo. A ta kolacja była po prostu dobra, nic więcej.
Mirador de La Peña
Adres: Przy drodze HI-10, Guarazoca
O restauracji przy punkcie widokowym Mirador de La Peña, zaprojektowanym przez César Manrique’a, więcej przeczytasz w tym wpisie. To drugi paśnik de luxe, położony na wyspie najbliżej naszej wakacyjnej chatki w Guarazoca, dlatego jemy tu dość często. W luźniejszy poranek fajnie jest przyjechać do Miradora na kawę z widokiem na ocean, a wieczorem – na wino, nawet bez regularnej kolacji, choć kolacja również jest więcej niż wskazana. Nasze ulubione przeboje Mirador de la Peña to, między innymi, carpaccio z tuńczyka, znakomita zupa jajeczna caldo de huevo, boniatos rellenos con garbanzos y granada, gulasz z królika, duży półmisek grillowanych sezonowych warzyw, zestaw serów z El Hierro (z queso Herreño na czele) i świeży ananas na deser, który jest równie mały i pyszny, co ananasy z Azorów. Zamawiając, warto uważać na takie drobiazgi jak na przykład fakt, że jedna zamówiona ryba oznacza w praktyce porcję złożoną z dwóch ryb, które podawane są z dodatkową miseczką papas arrugadas… Lepiej w związku z tym nie zamawiać oddzielnej porcji tych samych ziemniaków, która również do małych nie należy… Potraw bezglutenowych jest naprawdę sporo, wystarczy poprosić o listę alergenów, która uwzględnia wszystkie dania z karty, i wybrać to, na co mamy ochotę.
Tym razem, nauczeni doświadczeniem, wzięliśmy tylko carpaccio z tuńczyka, krem z batatów z ciecierzycą i granatem oraz ananas na deser. Co ciekawe, wiosną krem z batatów z ciecierzycą i granatem powstaje z batatów o pomarańczowym miąższu, a jesienią – z białych.
Casa Goyo
Adres: Calle Jarera 11, San Andrés
Casa Goyo to bardzo popularna wśród lokalsów tradycyjna rodzinna restauracja w San Andrés, która jako jedyna na wyspie (stan na rok 2024) jest oznaczona bezglutenowym certyfikatem SINGLU10. To również jedno z tych miejsc, w których obsługa darzy gości umiarkowanym zaufaniem, jeżeli chodzi o ilość zamówionego jedzenia. Przykładowo, poprosiliśmy o dwie porcje smażonego sera Herreño, a dostaliśmy jedną do podziału i, faktycznie, wystarczyła. Do tego dwie gigantyczne sałatki z przedziwnym sosem, o którego skład baliśmy się zapytać. Sałatka nazywa się Volcan, a sos musiał zawierać jakiś syrop, ponieważ był słodki. Następnym razem zostaniemy przy serze 😂
8Aborigen by Marcos Tavio
Adres: CASINO DE VALVERDE, Calle Jesús Nazareno 1, Villa de Valverde
8Aborigen to fine dining na końcu świata. Restauracja jest pierwszym fine diningowym konceptem, jaki powstał na El Hierro, ale Marcos Tavio (head chef) nie zamieszkał na najfajniejszej wysepce Kanarów, a tylko kursuje między El Hierro i innymi wyspami a Teneryfą, gdzie nadal mieszka. Pierwszą recenzję 8Aborigen znajdziesz tutaj, a drugą tutaj.
Cafeteria y Tapas Bimbache
Adres: Tamaduste, Calle los Cardones 7, Tamaduste
W nadmorskiej mieścinie Tamaduste, poza nieustraszonymi kotami spragnionymi nowych znajomości i kilkoma uliczkami z domkami po obu stronach, niewiele jest, więc mieliśmy wybór – odjechać albo usiąść na chwilę i wsłuchać się w szum fal. Wybraliśmy to drugie. Bar Bimbache skusił nas nazwą, a poczęstował winem o smaku octu i kawą o smaku smoły. By nie narażać się sympatycznemu człowiekowi za ladą, pod pozorem zdjęć kieliszki z winem przemieściły się w kierunku donic z roślinami, a ich zawartość wróciła skąd przyszła – do ziemi. Kawa dała się wypić, choć bez przyjemności.
Tapas-Bar Terraza Restaurante La Maceta
Adres: La Maceta
Bar w otoczeniu bazaltowych skał, położony tuż nad Atlantykiem. Słońce świeci, ocean szumi, ludzi brak. Wieczorem bar przeobraża się w małą restaurację, a menu wygląda całkiem nieźle. Może kiedyś wrócimy tu na risotto z almogrote.

























































































































FiK --> JEDZENIE. PICIE. PODRÓŻE. Życie nie jest głupią dekoracją na stoliczku nicości. Z życia trzeba korzystać! ZaFiKsuj się! 







