Ponta de São Lourenço.

Zurbanizowana Madera to nie dzikie Azory, ale Ponta de São Lourenço – jako częściowy rezerwat przyrody – wciąż stanowi magicznie surowy skrawek wyspy, nietknięty pazerną łapą masowej turystyki. I oby ten stan przetrwał jak najdłużej.

Ponta de São Lourenço

Vereda da Ponta de São Lourenço, czyli ścieżka PR 8 wiodąca na kraniec wulkanicznego Półwyspu Św. Wawrzyńca – najdalej wysuniętego na wschód półwyspu Madery – nie jest szlakiem ani trudnym ani szczególnie forsownym, ale za to jednym z piękniejszych na wyspie. Znajdziesz tu spektakularne widoki, malownicze, strome klify wbite we wzburzony granat Atlantyku, półpustynny, bezdrzewny, porośnięty trawami krajobraz, wschody słońca jak z bajki, bogactwo endemicznej flory, niezliczone ilości dzikiego ptactwa ze stadami mew na czele, a do tego na horyzoncie Porto Santo na północy (promy do Porto Santo opływają Sao Lourenço) i Ilhas Desertas na południu.

Jeżeli chcesz uniknąć tłumów, zaplanuj start przed wschodem lub najpóźniej o wschodzie słońca (my wstaliśmy o 4:00, wyruszyliśmy spod Funchal przed 5:00, w ogólnym rozrachunku wstaliśmy za późno – o 5:00 powinniśmy być już na parkingu). Bladym świtem parking przy trasie ER109 świeci pustkami, a na ścieżce spotkasz tylko wracających z treningu joggerów. Im słońce wyżej na niebie, tym tłoczniej na szlaku, a wędrówki w tłumie to żadna przyjemność, więc naprawdę warto nastawić budzik możliwie najwcześniej. Wyspać się można przecież po urlopie. Dodatkowy plus jest taki, że jeżeli wyruszysz z samego rana, w południe będziesz z powrotem, co oznacza, że wciąż masz do dyspozycji niemal cały dzień, a inne szlaki czekają.

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Szlak przeszliśmy 31 października. Pogoda była jak marzenie, piękne słońce i upał. Ludzi na szlaku, jak zawsze, za dużo (na szczęście – tylko w drodze powrotnej). W sympatycznym schronisku, ulokowanym w końcówce trasy – Casa do Sardinha – o dziwo bez tłumów. Działa tu bar, prosta kuchnia, jest czysta toaleta i natręt sprzedający rejsy powrotne dedykowane tym, którym nie chce się wracać na parking o własnych siłach.

A skoro żyjemy w czasach, gdy jedno zdjęcie mówi więcej niż tysiąc słów, zamiast opisywać uroki Półwyspu, podrzucamy garść kadrów z trasy. Poza przebieżką do punktu Sao Lourenço i z powrotem, wracając wspięliśmy się na kilka okolicznych górek, stąd ujęć z różnych perspektyw jest trochę więcej. 

Wracając z krańca cyplu warto pójść w przeciwnym kierunku niż wszyscy, wdrapać się na kolejne wzgórze i wrócić na parking pustą doliną, która z głównym szlakiem łączy się w miejscu widocznym na jednym z poniższych zdjęć (drewniana kładka). Są tam wyraźne ścieżki, to taki sam szlak jak inne, tyle że nieoznaczony.

PS. Mała kamienista plaża po drodze to opcja, ale na pewno nie mus, szczególnie, kiedy tym samym miejscem w tym samym czasie zainteresuje się zbyt wiele innych osób.

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Ponta de São Lourenço

Bladym świtem parking przy ER109 świeci pustkami, a w południe wygląda tak, jak na załączonym obrazku. Auta i autokary szczelnie wypełniają parkingową przestrzeń, a długie kilometry pobocza okupuje niekończący się sznur aut. Jedyne, na co masz ochotę po zejściu ze szlaku, to wskoczyć w wyprażoną na słońcu limuzynę i zwiać na jakiś fajny lunch, np. do pobliskiego Caniçal.

Ponta de São Lourenço

cdn.