Castagnacci: placki i krem daktylowo-kawowy. Wegańskie śniadanie mistrzów!

Najlepsze rzeczy powstają przypadkiem. Tak jak dzisiejsze placki z mąki i wody oraz krem z daktyli i kawy. Autentyczne śniadanie mistrzów, w dodatku w 100% roślinne! Ten przepis udowadnia, że kawa jest świetna nie tylko do śniadania, ale i… w śniadaniu 🙂

Było tak. To miał być całkiem normalny weekend. Taki, którego nie pamiętam od dawna: bez szykowania przepisów na bloga. Powód? Szczęście w nieszczęściu: Gośka na ketonalu po usuniętej ósemce. Ktoś taki najpierw nie może jeść wcale, a później tylko to, co zimne, miękkie i łagodne dla podniebienia. Jogurt na przykład. I tak do momentu, aż przestanie boleć, delikatnie ów stan ujmując. Zrobiłem więc pod Mirowską tak małe zakupy, że aż mi było niezręcznie, i rozkoszowałem się myślą, że w weekend wreszcie odpocznę. W sobotę nawet pięknie się udało, ale już w niedzielę… W niedzielę uznałem, że jednak przygotuję coś, co pozwoli nam zjeść wspólnie śniadanie nawet w tych dość tragicznych okolicznościach przyrody. Co jest zimne, miękkie i nieinwazyjne? Zimny naleśnik lub zimny placek spełnia wszystkie warunki. Wystudzona kawa w gruncie rzeczy też, a dodatkowo kofeina łagodzi przecież ból.

Mąkę kasztanową mam w domu zawsze. Tak samo jak dobrą kawę, świeże daktyle i inne bakalie. Sezonowe owoce też. Nawet poza sezonem, ponieważ od malin i jagód o każdej porze roku pęka zamrażarka. Usmażyłem więc proste placki z samej mąki i wody – francuskie les castagnacci. To było to, co mogliśmy zjeść razem, a cała reszta została dla mnie. Z czego zrobić dodatki, kiedy mało co jest? Ostatnie świeże daktyle zmiksowane z kawą (żeby nie było tak zabójczo słodko), trochę posiekanych orzechów i maliny z zamrażarki. Plus, cztery samotne śliwki dla dekoracji i koloru. Coś z niczego, czyli wegańskie śniadanie mistrzów 😉 Jedyny minus tego wszystkiego jest taki, że wersję full będę musiał niebawem powtórzyć…

Les castagnacci to placki z mąki kasztanowej, obecne szczególnie w kuchni południowej Francji i na Korsyce, gdzie często podawane są z serem Brocciu. Castagnacci bardzo przypominają włoskie ciacci – to także placki z mąki kasztanowej i wody. Skład jednych i drugich jest identyczny, metoda smażenia niemal taka sama. Jedyna różnica może dotyczyć proporcji mąki do wody i konsystencji gotowego ciasta. Tak czy owak, zarówno castagnacci, jak i ciacci smakują wybornie, dlatego warto mieć ten przepis na uwadze i wypróbować go przy najbliższej okazji.

Z podanych proporcji uzyskasz ok. 7 placków, w zależności od ich średnicy. To w sam raz dla jednego zdrowego ludzika i półżywego rekonwalescenta. Jeżeli chcesz usmażyć więcej placków, dowolnie zwiększ ilość mąki i dopasuj do niej ilość wody. To łatwe: przy stopniowym dolewaniu wody do mąki i mieszaniu składników zawsze uzyskasz ciasto o odpowiedniej konsystencji.

Gotowe placki są dość grube i bardzo sprężyste. Można je jeść jak kanapkę, trzymając w palcach. Nie pękają, nie łamią się. Są pyszne i śliczne 😉 Nie zawierają cukru, więc nie są też słodkie, dzięki czemu dobrze komponują się ze słodkim dodatkiem, takim jak na przykład przygotowany spontanicznie krem z daktyli i kawy, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Spróbujcie go koniecznie, smakuje wspaniale. Daktyle są tak słodkie, że czarna kawa tylko delikatnie tę słodycz przełamuje – nie ma tu mowy o żadnej goryczce.

Castagnacci: placki i krem daktylowo-kawowy

Castagnacci: placki i krem daktylowo-kawowy

Castagnacci: placki i krem daktylowo-kawowy

Castagnacci – SKŁADNIKI na 7 średnich placków:

Placki:

  • 300 g mąki kasztanowej, przesianej przez sito
  • ok. 1,5 szklanki wody
  • duża szczypta soli
  • olej do smażenia

Krem daktylowo-kawowy:

  • 12 świeżych daktyli Medjool = ok. 300 g (waga bez pestek, w braku świeżych mogą być również daktyle suszone)
  • 2 espresso (= ok. 2 x 40 ml)
  • 1 americano czyli espresso + woda (= ok. 150 ml)

Plus:

  • do podania: krem daktylowo-kawowy, świeże maliny lub inne owoce, orzechy, etc.

Castagnacci – PRZEPIS:

  1. Przygotuj krem. W ekspresie ciśnieniowym zaparz kolejno 2 espresso* i 1 americano*. Jeżeli chcesz zmniejszyć ilość kawy w kremie, espresso lub americano możesz zastąpić wodą. Daktyle wypestkuj i włóż do blendera. Wlej przestudzoną kawę (dwa espresso + jedno americano) i zmiksuj na gładko. Przełóż do miski i odstaw.
  2. Przygotuj placki. Do dużej miski dodaj przesianą przez sito mąkę kasztanową i sól. Stopniowo wlewaj wodę, mieszając ciasto rózgą. Wlej tyle wody, by uzyskać dość gęste ciasto – w miarę płynne, ale wyraźnie gęstsze od naleśnikowego.
  3. Smaż placki na lekko natłuszczonej patelni. Na środek patelni wlewaj pojedynczo porcje ciasta przy pomocy chochli i w razie potrzeby lekko rozpłaszczaj ciasto, nadając plackom kształt. W ten sposób uzyskasz ładne placki średniej wielkości, sprężyste i grubsze od naleśnika.
  4. Placki smaż na średnim ogniu przez około minutę z każdej strony (ja nastawiam minutnik).
  5. Podawaj na ciepło lub na zimno – najlepiej z kremem daktylowo-kawowym, grubo posiekanymi orzechami (np. laskowymi, włoskimi, pistacjami lub migdałami) i sezonowymi owocami. Maliny świetnie przełamują mocną słodycz kremu. Równie dobrze sprawdzą się w tej roli porzeczki.

*Espresso i americano zaparzam w ekspresie 4SWISS Roma A10 Home, o którym wspominałem niedawno w przepisie na risotto z espresso, parmezanem i piwem. Najbardziej lubię ten ekspres za to, że mogę w nim programować stopień zmielenia ziaren, temperaturę wody i czas parzenia, czyli wszystko to, co – obok jakości samych ziaren – decyduje o aromacie i smaku gotowej kawy.

Na podstawie przepisu na Les castagnacci de Nathalie z programu Julie Andrieu „Des carnet de Julie„.

Castagnacci: placki i krem daktylowo-kawowy

Castagnacci: placki i krem daktylowo-kawowy

Castagnacci: placki i krem daktylowo-kawowy