Ciasto porzeczkowe i dobre życie na bezglucie.

Przepis na to przepyszne, a jednocześnie banalnie proste w wykonaniu i bezglutenowe ciasto porzeczkowe obiecałem Wam przeszło dwa tygodnie temu i oto wreszcie jest. Co ma wspólnego z dobrym życiem na bezglucie? Chciałoby się powiedzieć: wszystko 🙂

Ciasto porzeczkowe

Od dnia, kiedy mniej więcej 6 lat temu postanowiliśmy całkiem odstawić gluten, mnóstwo osób pytało, pyta i zapewne wciąż będzie pytać, jak się żyje na bezglucie. Czy dobrze się czujemy, czym wypełnić lunchbox, jak sobie radzić w podróży, czy na urlopie można znaleźć jakieś fajne restauracje z dobrym i bezglutenowo bezpiecznym jedzeniem, jak przeżyć święta albo spotkania ze znajomymi? Czy pieczenie bezglutenowych ciastek i ciast jest trudne? Czym zastąpić pszenicę? Jaka mąka do czego nadaje się najlepiej, gdzie kupujemy to czy tamto, jakie marki tego czy innego produktu polecamy?

Na część tych pytań, np. o samopoczucie, o święta, lunchboxy czy restauracje, odpowiadamy na blogu. Na inne – prywatnie. W każdej wolnej chwili, bywa że nawet podczas treningów (!) logujemy się do poczty i fejsa, cierpliwie – a czasem mniej cierpliwie 😉 – odpowiadając. To bardzo osobiste rekomendacje, porady udzielane off the record, których nikt nie widzi, więc siłą rzeczy nie może wykorzystać ich do swych promocyjnych celów. I pewnie dlatego są dla Was tym cenniejsze. A dla blogera piszącego o jedzeniu nie ma nic bardziej wartościowego w kwestii interakcji z Wami – czytelnikami – niż ileś tam wiadomości z podziękowaniami, że warto było przejechać pół miasta (albo nawet całe), żeby kupić coś dobrego, co zachwyciło całą rodzinę i na stałe weszło do jadłospisu. Od dawna wiemy, że dobrych rzeczy nie szukamy tylko dla siebie, ale od przejścia na bezglut szukamy i znajdujemy więcej. A Wy doceniacie to bardziej. I o to chodzi!

Jedno z najczęściej pojawiających się pytań dotyczy tego, co sprawia największe problemy przy prowadzeniu kuchni bez glutenu. A ja od lat zawsze odpowiadam to samo: nigdy nie traktowałem diety bezglutenowej jak problemu czy źródła ograniczeń. Moim zdaniem to sposób odżywiania, który – przy odpowiednim nastawieniu – może niesamowicie poszerzyć kulinarne horyzonty, wyzwolić kreatywność, skłaniać do eksperymentów i sięgania po wcześniej niedostrzegane lub nieznane składniki. Wiadomo, że diagnoza celiakii czy nawet tylko nietolerancji glutenu nie jest niczym przyjemnym i z początku może przerażać, ale jeżeli spojrzymy na to z właściwej perspektywy (czyli pozytywnie) okaże się, że świat jest po naszej stronie, a to tylko kolejny krok na drodze kulinarnego rozwoju. Zamiast myśleć o tym, czego nie wolno, lepiej skoncentrować uwagę na tym, co nowego i fajnego można. To wszystko było przecież dostępne i wcześniej, ale… no właśnie, brakowało impulsu.

Wszyscy wiemy, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i dokładnie tak jest z odstawieniem glutenu 🙂

W naszym przypadku to życie na bezglucie sprawiło m.in. że:

  • na urlopach odkrywamy jeszcze ciekawsze kawiarnie i restauracje niż kiedyś np. takie jak ostatnio w Cadiz, gdzie 95% doskonałego menu jest z założenia glutenfree (niezależnie od sezonu) albo w Turynie, gdzie klasyczna włoska restauracja z wieloletnimi tradycjami w ogóle nie używa pszenicy,
  • dostajemy powiększone porcje tego, co w zamówionym daniu najlepsze (warzywa, mięso, sery), bo omija nas dopełniające potrawy pieczywo,
  • pamiętamy, by w razie potrzeby mieć przy sobie awaryjne przekąski typu owoce, orzechy czy domowe musli batony, a okazje do zjedzenia czegokolwiek in the middle of nowhere znikły bezpowrotnie,
  • wymyślamy całkiem nowe przepisy na mnóstwo pełnych smaku i zdrowych potraw oraz deserów; to wiecie najlepiej, bo czytacie, gotujecie i jecie,
  • a wynajmując wakacyjne mieszkania, szczególnie w rozmiłowanej w glutenie Francji mamy najfajniejsze petit dejeuner w okolicy, bo właściciele starają się bardziej niż zwykle i z lekkim współczuciem raczą nas lokalnymi serami lub domowym omletem, a nie konfiturą i bagietką do maczania w kawie 😉

Inne korzyści?

Dzięki wyłączeniu z diety glutenu w naszym codziennym menu na stałe zagościła quinoa czy jaglanka (wcześniej z kasz była właściwie tylko gryczana) czy różne rodzaje mąki, z kasztanową na czele. Zawsze jedliśmy mnóstwo warzyw, ale wraz z bezglutem ze świata roślin czerpiemy jeszcze pełniejszymi garściami. Brak glutenu zwalnia miejsce dla mnóstwa innych doskonałych produktów. I właśnie dlatego ten sposób odżywiania w niczym nie przypomina diety eliminacyjnej. Poczynając od błonnika i minerałów, a na witaminach kończąc. W produktach glutenowych nie ma nic, czego nie dałoby się zastąpić inną wartościową żywnością. Warto o tym pamiętać. Wystarczy odżywiać się świadomie, racjonalnie i różnorodnie, a to wbrew pozorom wcale nie takie trudne 🙂

Jeśli chodzi o nas, do glutenu nie ma powrotu, ponieważ bez niego czujemy się zdecydowanie lepiej. Tak czy owak, przechodząc na bezglutenową stronę mocy jedną rzecz mogliśmy zrobić lepiej, a dziś jest już na to za późno.

Przed zmianą diety nie zaszkodziłaby konsultacja z dietetykiem, a później być może badanie w kierunku alergii czy nietolerancji, a my oparliśmy się wyłącznie na własnej ocenie poprawy samopoczucia. Dziś, po tylu latach pełnej izolacji od pszenicy i innych glutenowych zbóż badania nie mają już sensu, bo i tak niczego nie wykażą.

Wy możecie uniknąć naszego błędu. Jeżeli zastanawiacie się, czy to gluten jest przyczyną Waszych dolegliwości albo chcecie rozwiać wątpliwości dotyczące objawów celiakii, alergii lub nietolerancji glutenu i właściwej diety – zajrzyjcie na stronę www.lepiejbezglutenu.pl i wypełnijcie formularz zgłoszeniowy. To ostatnia chwila do zapisu na bezpłatne konsultacje telefoniczne z profesjonalnym zespołem dietetyków, kompetentnych w temacie celiakii i alergii na gluten. Dodatkowo, na ww. stronie można wykonać test online, który może pomóc oszacować zagrożenie celiakią.

Konsultacje odbędą się w dniach 21-27 maja 2018 w ramach kampanii edukacyjnej Maj 2018 – Miesiąc bez glutenu, zorganizowanej przez Schär Polska i prowadzonej pod patronatem Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej. Wszystkie szczegóły znajdziecie na ww. stronie kampanii Lepiej bez glutenu.

A teraz pora na długo wyczekiwany deser! 🙂

To wypiek inspirowany pradawną recepturą mojej mamy na genialne ciasto owocowe pieczone – uwaga – w prodiżu! Mama dodawała do ciasta różne owoce z domowych kompotów jej własnej roboty. Królowały najczęściej czarne i czerwone porzeczki, wiśnie oraz agrest. W mojej wersji do ciacha trafiły mrożone porzeczki z własnej zeszłorocznej mikro klęski urodzaju.

Ciasto porzeczkowe

Ciasto porzeczkowe – SKŁADNIKI na 10 porcji:

  • 150 g mąki owsianej bezglutenowej
  • 1/2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
  • 100 g masła klarowanego / ghee
  • 100 g cukru kokosowego (z nektaru palmy kokosowej)
  • 4 jajka (zerówki, wolny wybieg)
  • 500 g porzeczek (mogą być mrożone); porzeczki możesz zastąpić malinami, borówkami, truskawkami, etc.
  • 70 g zmielonych migdałów

Ciasto porzeczkowe – PRZEPIS:

  1. Rozgrzej piekarnik do temperatury 180 stopni.
  2. W mikserze wymieszaj 100 g miękkiego masła, 70 g cukru, 2 jajka i 2 żółtka (30 g cukru i 2 białka odstaw na później).
  3. Kiedy składniki dobrze się połączą, stopniowo dodaj mąkę i proszek do pieczenia.
  4. Gdy masa na ciasto będzie gotowa (gładka i błyszcząca) przelej ją do tortownicy wyłożonej uprzednio papierem do pieczenia. Używam tortownicy o średnicy 20 cm.
  5. Na ciasto wysyp porzeczki. Wstaw tortownicę do piekarnika na 30 minut.
  6. Pod koniec pieczenia ubij 2 białka z 30 g cukru. Białka należy ubić na sztywną pianę.
  7. W ubite białka delikatnie wmieszaj szpatułką zmielone wcześniej migdały.
  8. Wyjmij ciasto z piekarnika, na warstwie z porzeczek rozprowadź możliwie równo masę z białek i migdałów, po czym wstaw ponownie do piekarnika na 20 minut.
  9. Po wyjęciu z piekarnika odstaw ciasto do ostygnięcia.
  10. Przechowuj w lodówce do 3 dni.

Pro tip: Świetnym dopełnieniem będzie znakomity cydr lodowy z Asturii. Charakterny, bardzo wyrazisty. To jedna z tych rzeczy, którą bardzo warto przywieźć z hiszpańskich wakacji. I to niezależnie od regionu, ponieważ cydr z Asturii jest dostępny także np. w Andaluzji.

Sidra de Hielo - cydr lodowy

Ciasto porzeczkowe

Ciasto porzeczkowe