Domowa prasa do oleju – czy jest czym się zachwycać?

Kiedy kilka lat temu po raz pierwszy usłyszałem o urządzeniu do domowej produkcji oleju, pomyślałem: czemu nie, czysty domowy olej wytłoczony z własnego surowca to świetny pomysł, ale kto dziś ma na to czas? I czy maszyna jest wystarczająco poręczna do używania w kuchni? Pomyślałem, po czym o sprzęcie zapomniałem. Kilka tygodni temu przypomniał mi o nim dystrybutor domowej prasy do tłoczenia oleju Wartmann, który zwrócił się do mnie z propozycją sprawdzenia jej możliwości w praktyce.

Domowa prasa do oleju

Najkrócej rzecz ujmując, domowa prasa do oleju pozwala tłoczyć oleje – na zimno, czyli bez wstępnej obróbki surowca – w warunkach domowych. Taki nierafinowany, surowy, niefiltrowany roślinny tłuszcz jest znacznie bogatszy w składniki odżywcze niż jego gotowy odpowiednik ze sklepowej półki. Po pierwsze, zawiera więcej witamin, minerałów oraz kwasów omega-3, omega-6 i omega-9, których proporcje w konkretnych olejach zależą od rodzaju użytych orzechów, pestek lub nasion oleistych, z których zostały wytłoczone. Po drugie, jest wolny od konserwantów. Na co dzień mało kto się nad tym zastanawia, ale niestety gotowe oleje dostępne w sklepach zawierają konserwanty, dzięki którym wytrzymują na półkach wiele miesięcy w stanie niezmienionym (nie jełczeją tak szybko, jak oleje naturalne). Poza tym, przemysłowe pozyskiwanie olejów może wymagać poddawania orzechów lub nasion dodatkowym procesom obróbki.

Tymczasem, kiedy robimy olej samodzielnie w domu mamy gwarancję, że jest tłoczony na zimno, szybko i bezpośrednio z surowców pochodzących ze sprawdzonego źródła, które trafiają do wnętrza prasy. Świeży domowy olej przechowywany w lodówce powinien zostać skonsumowany w ciągu 2-3 tygodni. Domowy olej powstaje z naturalnego surowca i nie zawiera żadnych dodanych substancji mających przedłużyć jego żywotność. Jest czysty, a jeśli wytłoczymy go z własnych orzechów – wręcz ekstremalnie czysty. Nie muszę dodawać, że odkąd używam prasy do oleju zupełnie inaczej patrzę na orzechowiec rosnący w kącie ogrodu i dywan z orzechów włoskich, który funduje nam co sezon. Nie zawsze chciało mi się je zbierać, ale od teraz koniec z marnowaniem cennego surowca.

Korzystanie z prasy do oleju to także okazja do kontroli jakości kupowanych orzechów, pestek i ziaren. To, co na pierwszy rzut oka wygląda dobrze, wcale nie musi być świeże i wartościowe z odżywczego punktu widzenia. Dla przykładu, orzechy (włoskie, laskowe, macadamia), które kupiłem – tam gdzie zwykle – tym razem jako materiał na olej, sprawdziły się świetnie, ale już siemię lniane z tego samego źródła (w którym zaopatruję się co tydzień od wielu lat) okazało się tak suche, że prasa do oleju zareagowała dokładnie w sposób opisany w instrukcji. Błyskawicznie zmuliła się, nie wycisnęła nawet kropli oleju lnianego i wstrzymała pracę. Wniosek? Siemię było stare i przesuszone, chociaż nasiona wcale na takie nie wyglądały.

Ważne

Olej można tłoczyć z roślin oleistych. Świetnie nadają się do tego m.in. orzechy laskowe, orzechy włoskie, macadamia, pecan, migdały, pestki dyni, pestki słonecznika, pistacje, sezam, surowe oliwki, nasiona gorczycy, nasiona chia, orzechy brazylijskie, nerkowce, nasiona konopi, nasiona kolendry, miąższ kokosa, etc. Orzechy o najwyższej zawartości tłuszczu, a tym samym o najwyższej efektywności tłoczenia, to macadamia, włoskie, laskowe i pecan.

Oleje nierafinowane, wyciskane na zimno, powinny być spożywane również na zimno, ponieważ tylko w takiej formie zachowują pełnię składników odżywczych. Tak tłoczone oleje to znakomity dodatek do potraw na zimno (takich jak np. pasztet, sałatka, jajka, sosy, kanapki) lub wykończenie dań na ciepło, do których dodajemy olej na końcu, po przyrządzeniu (zupa, owsianka, warzywa po obróbce cieplnej, ryby, pieczony ser, mięso), dzięki czemu nie podgrzewamy go tak, jak podczas obróbki cieplnej (pieczenie, smażenie, gotowanie). Podgrzewanie oleju nierafinowanego sprawia, że traci on cenne właściwości, zachowane dzięki tłoczeniu na zimno.

Domowa prasa do oleju

Domowa prasa do oleju

Dlaczego warto tłoczyć olej samodzielnie?

  • Po pierwsze, kontrolujemy jakość surowca – używamy orzechów lub nasion własnych albo ze znanego i zaufanego źródła (świeżych, czystych, wysokiej jakości),
  • Po drugie, kontrolujemy proces tłoczenia, dzięki czemu mamy pewność, że gotowy produkt jest naturalny i niepoddawany dodatkowej obróbce, która ma przedłużyć np. jego przydatność do spożycia albo „poprawić” wygląd na sklepowej półce,
  • Po trzecie, zawsze mamy porcję świeżego oleju w takiej ilości, która pozwala nam zużyć go wtedy, kiedy jest najsmaczniejszy i najbogatszy w składniki odżywcze i cenne dla organizmu właściwości (od razu albo w ciągu kilku/kilkunastu dni); kwasy omega-3 utleniają się z olejów szybko, dlatego ich długotrwałe przechowywanie mija się z celem,
  • Po czwarte, używamy olejów w kuchni zgodnie z zasadą „jakość, nie ilość”; małe ilości oleju tłoczonego w warunkach domowych to wielka zaleta, ponieważ nie gromadzimy niepotrzebnych zapasów, nie jemy większych ilości tłuszczów na siłę „żeby się nie zmarnowało”. Zamiast kupować butelkę oleju z orzechów włoskich czy czarnuszki i ryzykować, że część się zmarnuje, ponieważ nie zdażymy go wykorzystać, tłoczymy na bieżąco tyle, ile nam potrzeba,
  • Po piąte, kontrolujemy warunki przechowywania, zarówno surowca, jak i gotowego oleju. Tłocząc na zimno małe ilości oleju w domu mamy w pełni naturalny produkt bez konserwantów, który odpowiednio przechowujemy (chroniąc go przed słońcem i wysokimi temperaturami) i zużywamy szybko, ponieważ na bieżąco możemy „produkować” niewielkie ilości. Kupując gotowy olej warto mieć świadomość, że wystarczy błąd na tylko jednym z etapów drogi oleju od producenta do konsumenta (produkcja, logistyka, magazynowanie, transport, dystrybucja), by produkt stracił swoje walory odżywcze albo wręcz stał się niejadalny,
  • Po szóste, tłoczenie oleju domową metodą to proces zero waste. Z wytłoków można zrobić mąkę albo wysokobiałkowe desery, na przykład takie, jak białkowe kulki mocy,
  • I po siódme – najważniejsze – w wyniku tłoczenia oleju na zimno przy pomocy domowej prasy uzyskujemy wspaniały produkt, niezwykle aromatyczny i tak nasycony smakiem, że aż trudno to opisać. Taki olej, próbowany chwilę po wytłoczeniu przebija wszelkie gotowce, nawet te obiektywnie dobrej jakości.

Tłuszcze na co dzień

W naszym przypadku codzienne spożycie tłuszczów wygląda tak: zamiast masła i olejów – czyli klasycznych tłuszczów dodanych – na co dzień jemy przede wszystkim produkty, z których olej się wytwarza.

Na długiej liście orzechów, pestek i nasion, które zawsze mamy w domu i które w niewielkich ilościach jemy każdego dnia są m.in. migdały, pistacje, orzechy włoskie, orzechy laskowe, nerkowce, orzechy pecan, ziarno konopi (najczęściej łuskane), pestki dyni i pestki słonecznika, ale też oliwki, awokado i – rzadziej – świeży miąższ kokosa. Jako dodatku do potraw najczęściej używamy oliw extra vergine, które przywozimy z podróży, przez co w spiżarce niezmiennie panuje stan oliwnej klęski urodzaju. Do tego dochodzą oleje, bez których nie wyobrażam sobie gotowania (jak nierafinowany olej kokosowy) oraz przyprawiania, w związku z czym staram się mieć zawsze pod ręką, choćby w małych butelkach np. olej z gorczycy, z czarnuszki, sezamowy i z orzechów włoskich. W takich warunkach kupowanie olejów o ciekawych smakach na dłuższą metę mija się z celem, ponieważ porcja tego czy innego produktu, którego potrzebuję na teraz, to zawsze tylko cząstka zawartości butelki. Poza tym, oleje tłoczone na zimno nie są tanie, ich termin ważności jest krótki, a spożycie powinno następować w niewielkich ilościach. Wniosek? Zamiast kupować, najlepiej zrobić własny olej w domu. Domowa prasa do oleju rozwiązuje ten problem. Nie trzeba się ograniczać, wystarczy po prostu mieć pod ręką surowiec, by w dowolnym momencie wytłoczyć z niego olej w odpowiedniej ilości, choćby na jeden raz.

Mając w domu prasę do oleju aż prosi się o urozmaicanie menu i zastępowanie w potrawach klasycznych oliw świeżymi olejami z orzechów i nasion, szczególnie, że oprócz walorów zdrowotnych mają one również wyjątkowe właściwości smakowe.

W ramach sprawdzania możliwości prasy, na początek wytłoczyłem między innymi olej z orzechów włoskich. Z 200 g orzechów (waga bez łupin) uzyskałem ok. 120 ml niefiltrowanego oleju orzechowego. Taki olej jest bogaty m.in. w selen, magnez, cynk, fosfor, żelazo, wapń, niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe omega-3, witaminy z grupy B i antyoksydanty (przeciwutleniacze).

Smak domowego oleju z orzechów włoskich mogę skomentować tylko jednym słowem: rewelacja!!! Jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości, że tłuszcz jest nośnikiem smaku, powinien spróbować oleju świeżo wyciśniętego z orzechów. Jego aromat i smak są tak intensywnie orzechowe, tak nasycone zapachem i smakiem orzecha włoskiego, że w pierwszej chwili aż trudno w to uwierzyć. Prasa wyciska z orzechów tłuszcz, a wraz z nim to, co w nich najlepsze, czyli S-M-A-K.

Olej z orzecha włoskiego smakuje jak… skondensowany orzech włoski w płynie 🙂 Z kolei wiórki orzechowe – czyli odpad po wytłaczaniu oleju – smakują jak orzech, z którego wyssano większość smaku. Nuty orzechowe są wyczuwalne, ale znacznie słabiej, w ich miejsce pojawia się natomiast zaskakujący posmak kawy.

Świeżo wyciśnięty orzechowy olej to wspaniały dodatek do potraw, który nadaje im unikalny charakter, jakiego nie dałoby się osiągnąć po prostu dodając orzechy do składników dania. Taki olej najlepiej traktować jako przyprawę, podobnie jak wysokiej jakości balsamico czy oliwę.

Prasa do oleju Wartmann

Prasa Wartmann jest intuicyjna, bezproblemowa w obsłudze i wygodna w użyciu, a dodatkowo na tyle ładna, że faktu jej posiadania nie trzeba ukrywać przed światem 🙂 Może stać w kuchni, prowokując pytania rodziny i znajomych typu „a co w tym robisz?”. W tym robię domowy olej. Szach i mat! 😛

Poniżej garść najistotniejszych szczegółów dot. używanej przeze mnie prasy:

  • posiada 5 trybów pracy dostosowanych do różnych typów surowca; wybór programów dopasowanych do określonych kategorii produktów zapewnia efektywność pracy urządzenia, które wyciska z orzechów, nasion i innych surowców maksymalną ilość oleju,
  • jest banalnie prosta w obsłudze (zarówno w tłoczeniu, jak i czyszczeniu), jedyne co trzeba zrobić przed wyciskaniem oleju to rozdrobnić orzechy (np. w moździerzu) przed wrzuceniem do podajnika, by większe kawałki nie blokowały procesu,
  • nie wymaga nadzoru podczas pracy, po zakończeniu tłoczenia wyłącza się sama,
  • posiada duży pojemnik (otwór wsadowy) na surowiec, dzięki czemu wystarczy raz wsypać porcję orzechów lub nasion, zamknąć pojemnik, włączyć sprzęt i zaczekać kilka minut, aż prasa wytłoczy olej gotowy do użycia,
  • tłoczy olej szybko, 200 g orzechów włoskich przerabia na ok. 120 ml oleju w około 10 minut,
  • jest dopracowana konstrukcyjnie, wizualnie i wygląda ładnie, to klasyczny dobry design – nieduża, zgrabna maszynka, łatwa do używania i bezproblemowa do przechowywania, ponieważ zaprojektowano ją tak, że nieliczne dodatkowe elementy (pojemnik na odpady, plastikowy dzbanuszek na wytłoczony olej oraz filtr można „schować” wewnątrz prasy),
  • tłoczy oleje z łatwo i powszechnie dostępnych surowców dobrej jakości (używam orzechów i nasion, które kupuję na wagę pod Halą Mirowską),
  • jest wszechstronna, można w niej tłoczyć nie tylko oleje z orzechów, pestek i nasion, ale też na przykład oliwę z oliwek, czy olej ze świeżego miąższu kokosa,
  • jest wyposażona w elementy mające kontakt z żywnością wykonane z wysokiej jakości stali nierdzewnej, bezpieczne i wytrzymałe.

Domowa prasa do oleju

Domowa prasa do oleju

Domowa prasa do oleju

Domowa prasa do oleju

Odpad po tłoczeniu oleju jest na tyle suchy, że najlepiej odstawić go na kilka dni, po czym zmielić w robocie kuchennym na mąkę. Większość pozostałości po tłoczeniu oleju nadaje się do tego celu, w szczególności orzechy włoskie, laskowe, pistacje, migdały, pestki dyni czy nasiona słonecznika. Wiórki powstałe po tłoczeniu oleju można również dodać do jogurtu, owsianki, twarogu albo zmiksować np. z daktylami czy suszonymi morelami i ukulać z nich słodkie dwuskładnikowe wysokobiałkowe wegańskie trufle.

Domowa prasa do oleju

Domowa prasa do oleju

Korzystając z domowej prasy do oleju otrzymujemy olej niefiltrowany. Po odstawieniu na kilka/kilkanaście godzin, osad opada na dno naczynia. Używam zarówno świeżo wytłoczonego oleju z osadem, jak i odstawionego, w którym osad oddziela się od czystego tłuszczu.

Domowa prasa do oleju

Domowa prasa do oleju

Olej wytłoczony z orzechów włoskich dodałem do korzennych matiasów z bakaliami, do których dodatkowo upiekłem pyszne gofry na soku z pomarańczy. Przepis na niecodzienne świąteczne gofry znajdziesz tutaj.

Domowa prasa do oleju

Domowa prasa do oleju

Wpis powstał we współpracy z dystrybutorem marki Wartmann.