Wakacyjna kolacja w przysłowiowe 5 minut.

Chociaż Facet na urlopie co do zasady nie gotuje, czasem – jeśli ma dostęp do kuchni – zdarza mu się przygotować np. lekką kolację. We Francji jednym z najsmaczniejszych, a zarazem najprostszych i najszybszych do przygotowania w warunkach polowych (czyt. z dala od własnej kuchni) posiłków jest zestaw sery plus wino, a ilość możliwych wariantów sprawia, że nigdy się nie nudzi.

Wedle tradycji, deska serów powinna zagościć na stole po zakończeniu głównego posiłku – przed deserem (chyba, że jesteśmy w UK). FiK woli jednak spożywać tak podane sery jako samodzielne danie 😉

Jako że w kuchni, do której miałem dostęp, właściwych rozmiarów drewnianej deski akurat nie było, sery trafiły na stół na talerzu: cztery gatunki z, odpowiednio, trzech rodzajów mleka:

– wyrazisty roquefort (owczy),

– twardy beaufort (krowi),

camembert z koziego mleka, oraz

– miękki ser pleśniowy z porostem czarnej pleśni (krowi) – więcej zdjęć TU.

Do tego słodkie morele z dojrzewającą szynką (tu: le jambon de Bayonne) i schłodzone, dobre białe wytrawne wino. Tu: butelka z Bordeaux, której nazwy niestety nie pamiętam. Mógłby być też np. riesling albo muscadet.

Plateau de fromage_04

Plateau de fromage_05

Plateau de fromage_09

Dodatkowo, poniżej kilka skondensowanych (i subiektywnie wybranych) reguł komponowania deski serów. Nie trzeba, a nawet nie warto trzymać się ich kurczowo, konsumpcja ma być przecież, przede wszystkim, przyjemnym doznaniem dla kubków smakowych 🙂

Po pierwsze, nie należy przesadzać z ilością. Zdecydowanie lepiej postawić na jakość. Deska serów powinna zawierać od 3 do 6 różnych typów sera (niektórzy twierdzą, że od 4 do 8), a poszczególne kawałki powinny ważyć ok. 30 do 50 dkg (tu: podzielone na mniejsze porcje). Warto dobierać sery tak, by Wam smakowały (to jest najważniejsze), a przy okazji różniły się od siebie nie tylko gatunkami, ale i stopniem dojrzałości, a tym samym były delikatne lub bardziej intensywne i wyraziste w smaku.

Po drugie, warto zachować odstęp pomiędzy poszczególnymi gatunkami serów, tak by uniknąć wzajemnego przenikania się serowych smaków i aromatów.

Po trzecie, co do zasady, sery należy podawać na drewnianej desce, tacy (np. z kamienia) lub na paterze.

Po czwarte, jeśli sery przeznaczone na deskę serów przechowujemy w lodówce, należy odpowiednio wcześniej wyjąć je z lodówki (min. 30-45 minut przed podaniem). Niska temperatura blokuje uwalnianie aromatów, może również istotnie wpływać na strukturę sera.

Po piąte, co do zasady degustację należy rozpoczynać od sera najdelikatniejszego do najostrzejszego, ale jeśli ktoś woli inną kolejność, niech je tak, jak lubi.

Po szóste, porcjowanie. Miękkie sery najlepiej kroić nożem np. do smarowania; twardsze – nożem ostrzejszym, a sery najtwardsze (np. parmezan) powinno dzielić się na cząstki specjalnymi dłutkami do łupania.

Po siódme, dodatki. Na przykład owoce, orzechy, pieczywo (bez masła). Świetnym dodatkiem do serów są owoce – gruszki, jabłka, winogrona, brzoskwinie (najlepiej białe / ‚ufo’) czy morele.

Po ósme – i najważniejsze – wino. Pomysłów, czy może raczej uznawanych za mniej lub bardziej kanoniczne, zasad zestawiania serów i win jest zapewne tyle, ilu sommelierów. Moim zdaniem, wino do serów najlepiej dobierać tak, by usatysfakcjonować własne podniebienie.

Smacznego!