Po wakacyjnej przerwie wracamy do cyklu o tym, jakich produktów spożywczych nie warto – naszym skromnym zdaniem – kupować, a tym bardziej jeść.

Wy i tak zrobicie, co chcecie 😉

Płatki śniadaniowe Nestle

Na tropie 10_2013 L_01

Na tropie 10_2013 L_28

Na tropie 10_2013 L_07

Powtarzam się jak zdarta płyta, ale co tam. Powtórzmy jeszcze raz: płatki śniadaniowe to żywnościowy śmieć, który z prawdziwym, dobrej jakości muesli albo granolą nie ma nic wspólnego. Jeśli kupujecie coś w rodzaju Nestle fitness, cynamonowych kwadratów albo dowolnych innych płatków tej czy innej marki (np. takie, jak widać na zdjęciu), radzę czym prędzej zamienić je na płatki owsiane albo muesli z prawdziwego zdarzenia. Najlepiej przygotowywać owsiankę lub muesli w domu, ale w sklepach również można znaleźć produkty godne uwagi, wystarczy tylko nieco się wysilić. To, co widać na obrazku, to badziewie, od którego ani nie będziecie zdrowsi, ani tym bardziej ładniejsi. Spójrzcie na skład i zastanówcie się, co dobrego (i jakim cudem) ma wyniknąć z rozpoczęcia dnia od mieszanki mąki, syropu glukozowego, barwników, cukru, oleju i skrobi? Jeśli próżność ma być motywatorem do zmiany nawyków żywieniowych, niech nim będzie 🙂

Owsianka Łowicz (przez małe o)

Na tropie 10_2013 L_03

Na tropie 10_2013 L_02

„Naturalna” owsianka z nienaturalnym karagenem, w której płatków owsianych mamy aż (!) 7%. Spróbujcie odtworzyć w domu recepturę z etykiety. Założę się, że rezultatu nikt nie odważyłby się nazwać owsianką 😉

Mleczny deser Dr. Oetker

Na tropie 10_2013 L_06

Na tropie 10_2013 L_04

Deserek z karagenem, czyli karagen w wersji dedykowanej dzieciom. Karagen to substancja co najmniej niepewna – część naukowców wskazuje, że skutki jej spożycia nie są do końca zbadane, nie wykluczając nawet jej rakotwórczego działania. To kolejny produkt, który powinien zniknąć ze sklepowych półek. Wystarczy wziąć zwykły naturalny jogurt albo serek, dosłodzić miodem albo nawet cukrem, dodać dobrej jakości czekoladę w proszku, owoce lub bakalie, i deser home made gotowy. „Koszt” – kilka minut, ale – zwłaszcza dla dziecka – chyba warto…

Mrożonka (Hortex) „danie meksykańskie”

Na tropie 10_2013 L_29

Na tropie 10_2013 L_05

Co myślę o mrożonkach made by Hortex, wiadomo od dawna. Pisałem o nich między innymi w relacji z TYCH WARSZTATÓW. W składzie jest sporo składników, na których można sobie zwichnąć język. Obrzydliwość z paczki, która nie jest w stanie dostarczyć choćby cienia przyjemności z jedzenia. No chyba, że ktoś „trenuje” spożycie takich dań od dawna, mamy tu kogoś takiego?

Topiony Ementaler

Na tropie 10_2013 L_27

Na tropie 10_2013 L_08

Ser topiony, czyli serowarski plebs ponownie na blogu. Ten zwie się ementaler, choć ze składu wynika, że ementalera zawiera cały 1 %. Brak ten niwelowany jest jednak tajemniczym aromatem sera. Poza tym, etykieta podaje, że opakowanie wypełnia ser (bliżej nie zidentyfikowany), masło, mleko, kilka emulgatorów i barwnik. „Ser” topiony to nie ser, a co najwyżej produkt sero(nie)podobny.

Ptasie mleczko (E. Wedel)

Na tropie 10_2013 L_26

Na tropie 10_2013 L_25

Na spotkaniu prasowym w warszawskiej siedzibie E. Wedel, w którym w lutym tego roku przyszło FiK uczestniczyć (RELACJA), PR Manager spółki – prezentując portfolio marki – zauważyła m.in., że ptasie mleczko jest tak nieziemsko pyszne, że każdy z nas (czyt. uczestników rzeczonego spotkania), wie, jak łatwo się zatracić i wszamać całe opakowanie za jednym zamachem (!!!). Blisko 400 g słodyczy (= ok. 1700 kcal, czyli tyle, ile wynosi dzienna dawka kaloryczna ludzika, który pracuje za biurkiem i nie uprawia sportu) na jeden raz…? Nie, sorry, my nie wiemy i raczej nigdy się nie dowiemy, a już na pewno nie za sprawą ptasiego mleczka. Skład macie na obrazku. Można jeść mleczko przez sentyment do szczęśliwie minionych, zapyziałych czasów, ale po co? Chyba tylko po to, żeby mieć a) większy tyłek b) gorszy nastrój. Smacznego! 😉

Quick milk

Na tropie 10_2013 L_22

Na tropie 10_2013 L_21

Chciałoby się zapytać, WTF!? Smakowa słomka dla dzieci – do picia mleka. Ten produkt to dowód na to, że inwencja twórcza homo sapiens nie zna granic. Żeby w tak sprytny sposób wypaczyć „zdrowotność” picia przez dzieciarnię mleka, trzeba się intelektualnie natrudzić. Skład: cukier, syrop glukozowy, aromat, barwnik i dekstroza. Ręce opadają.

Cremona śmietankowa – wersja classic oraz light

Na tropie 10_2013 L_19

Na tropie 10_2013 L_18

Na tropie 10_2013 L_20

Na tropie 10_2013 L_11

Przeciwzbrylający utwardzacz do kawy na syropie glukozowym. Podkręcony stabilizatorami i emulgatorami. Enjoy.

ps. Wersja light ma zaskakująco dużo kalorii w 100 g. Można odnieść wrażenie, że wersję light od standardowej odróżnia tylko podanie wartości kalorycznej, która faktycznie w obydwu produktach jest taka sama. Numer 1 na rynku?

Toffifee

Na tropie 10_2013 L_12

Na tropie 10_2013 L_17

Skład typowy dla tanich słodyczy, czyli więcej niż zniechęcający, a w reklamach Toffifee oglądamy mamusie, dla których punktem kulminacyjnym dnia jest moment otwarcia pudełka i ogólnorodzinnej konsumpcji tego wynalazku. Bezwartościowa przekąska – ani dla małych, ani dla dużych. Rozejrzyjcie się za dobrą czekoladą i nauczcie dzieci odróżniać przyzwoite słodycze od badziewia. Wszystko jest dla ludzi, pod warunkiem, że nie jest szmatławej jakości.

Masa makowa Dr. Oetker

Na tropie 10_2013 L_13

Na tropie 10_2013 L_14

Masa makowa. Domowa. Z bakaliami i bez konserwantów. Maku – 20%, bakalii – 8%. Zostaje jeszcze 72% luzu. Co go wypełnia? Po pierwsze woda, po drugie syrop glukozowo-fruktozowy, po trzecie sztuczny miód (!) wytwarzany m.in. z syropu, po czwarte cukier… Ktoś, kto nazywa taki produkt „domowym”, musi mieć konsumentów za idiotów, którym wmówić można wszystko. Jaki jest sens podejmować wysiłek domowych wypieków, chodząc na skróty i wspomagając się takim szajsem?

Napój sojowy Dr. Soya

Na tropie 10_2013 L_16

Na tropie 10_2013 L_15

Zadziwiające, ilu składników potrzeba, by powstał napój o smaku naturalnym. Natura – skomplikowana rzecz. Zanim kupisz, zerknij na skład. A później przypomnij sobie, że cała ogólnoświatowa produkcja soi to GMO.

Przy okazji, szukając w necie definicji hasła „permeat”, trafiliśmy na takie wyjaśnienie:

W wyniku przepływu surowca przez jednostkę membranową powstają dwa strumienie: permeat (odciek) składający się z wody i substancji przenikających przez membranę i tzw. retentat – strumień zawierający te same składniki, które tworzą permeat, wzbogacony o składniki zatrzymane na membranie. Koncentracja suchej substancji w permeacie jest niższa niż w strumieniu zasilającym, zaś stężenie składników retentatu jest zawsze większe niż w surowcu, stąd też retentat często nazywamy koncentratem.

Rozumiecie coś? My nic ;-), ale nawet czysto intuicyjnie rzecz ujmując, nie brzmi to zbyt dobrze.

Syrop malinowy (Herbapol)

Na tropie 10_2013 L_30

Na tropie 10_2013 L_40

Powszechnie stosowany jako dodatek np. do herbaty – zamiast cukru. Zawartość syropu glukozowo-fruktozowego sprawia, że skutki takiej zamiany trudno zaliczyć do udanych. Powtórzmy jeszcze raz, syrop glukozowo-fruktozowy to tańszy zamiennik cukru, który wyróżnia między innymi to, że znacznie łatwiej niż cukier przekształca się w tłuszcz. Krótko mówiąc, sprawia, że obrastamy w smalczyk.

Napój czekoladowy Delecta

Na tropie 10_2013 L_24

Na tropie 10_2013 L_23

Z punktu widzenia jakości i zawartości, napój od Delecty to słodki odpowiednik gorącego kubka Knorra. Ciekawe, czy są tacy, którzy na „obiad” serwują sobie zupę w proszku, a na „deser” taki napój. Target obydwu produktów wydaje się być ten sam.

Baton proteinowy (Sante)

Na tropie 10_2013 L_31

Na tropie 10_2013 L_32

Faworyt tego odcinka „Faceta na tropie” to baton nazwany przez producenta proteinowym, którego bazowym składnikiem jest syrop glukozowy i czekolada. Dla tych, którzy nie wiedzą: w założeniu baton proteinowy powinien być pomocny w procesie budowy masy mięśniowej i redukcji tkanki tłuszczowej. Ten zamiast pomóc, tylko zaszkodzi.

Aż się prosi zacytować tu fragment tekstu, opublikowanego na jednej ze stron o tematyce fitness (LINK):

„Bardzo ważne jest, by zwrócić uwagę na węglowodany zawarte w batonie proteinowym.(…) Wiele batonów zawiera syrop glukozowo-fruktozowy, ale jeśli znajduje się on na dalszym miejscu na liście, będzie to lepszy wybór niż w przypadku batona, w którym syrop zajmuje drugie lub trzecie miejsce w składzie (jeśli jest na pierwszym miejscu, po prostu odłóż ten baton na półkę)”.

Nic dodać, nic ująć. Odłóżcie ten baton na półkę, i tyle.

Do następnego razu.