Lasarte Restaurant – 3* Wigilia w Barcelonie.
Barcelona, podobnie jak wiele innych hiszpańskich miast, bardzo sprzyja wszelkim świątecznym ucieczkom z domu. Nieważne, Boże Narodzenie czy Wielkanoc, wiele restauracji i wine barów pracuje jak zwykle, jest gdzie świetnie zjeść i pójść na wino, czyli jest po prostu normalnie. W tym roku, korzystając z okazji, wigilijną kolację zjedliśmy w Barcelonie, w Lasarte***, jednej z katalońskich restauracji Martína Berasategui, ulokowanej w samym sercu miasta, niedaleko Passeig de Gràcia, na parterze eleganckiej zabytkowej kamienicy, w której od 2016 mieści się 5* hotel Monument Barcelona 5GL.
Martín Berasategui, urodzony w San Sebastián w 1960, to nie tylko ikona baskijskiej haute cuisine, ale też jeden z najwybitniejszych szefów kuchni Hiszpanii. Jego flagowa restauracja Martín Berasategui Restaurante w Lasarte-Oria od 2001 posiada trzy gwiazdki Michelin (podobnie jak – od 2017 roku – Lasarte), a łącznie lokale sygnowane jego nazwiskiem, zarówno w kontynentalnej Hiszpanii, jak i na Teneryfie, zdobyły już 12 michelinowych gwiazdek (najwięcej spośród wszystkich hiszpańskich kucharzy), co plasuje go w ścisłej światowej czołówce i najdobitniej świadczy o jego statusie w świecie ambitnej gastronomii. Klasyczny styl Martína Berasategui z wdziękiem łączy szacunek do lokalnych produktów z perfekcyjną techniką, harmonią kompozycji, precyzją i otwartym podejściem do smaku.
Lasarte, która w tym roku celebruje 20-lecie istnienia, otworzyła swe podwoje w styczniu 2006, a po dekadzie stała się pierwszą restauracją w Barcelonie, wyróżnioną najwyższą notą w czerwonym przewodniku (w 2007 otrzymała pierwszą gwiazdkę, w 2010 – kolejną, a w 2017 do kompletu – trzecią). Spiritus movens Lasarte, prowadzonej „pod wezwaniem” Martína Berasategui, stanowią dwa nazwiska związane z tym miejscem od początku jego istnienia – to, po pierwsze, chef Paolo Casagrande, a po drugie, maître Juan Carlos Ibáñez, odpowiedzialny za całokształt obsługi.
W którejś z licznych gwiazdek Martina chcieliśmy zjeść od dawna, co najmniej od wizyty w należącej do niego La Bodega de Ola w Bilbao, o której pisaliśmy tutaj. Znakomite jedzonka, doskonałe wykorzystanie lokalnych i sezonowych składników, bardzo fajny wystrój i perfekcyjna obsługa – wszystko to sprawiło, że postanowiliśmy zacząć odkrywać gastronomiczny mikrokosmos MB.
Gdyby chcieć opisać Lasarte i jej ofertę w kilku słowach, wystarczyłoby tyle: stonowana elegancja i perfekcja na każdym poziomie (no i piękna księga win!). Obsługa jest naturalna, swobodna i ultra przyjazna, a gość od pierwszych sekund czuje, że jest traktowany priorytetowo. Tego dnia była Wigilia, a przy okazji ostatni dzień pracy restauracji przed grudniowymi świętami (Hiszpanie, w przeciwieństwie do Polaków, nie celebrują tego dnia, a życie w mieście toczy się w miarę standardowym rytmem). Zawczasu uprzedziliśmy Lasarte, że przyjedziemy prosto z lotniska (El Prat Barcelona), z czterema walizkami, które trzeba będzie przechować, ponieważ z uwagi na godzinę przylotu tylko w ten sposób mogliśmy zmieścić się w czasie z menu degustacyjnym, którego serwis zajmuje około 4-5 godzin. Restauracja tego dnia pracowała krócej niż zwykle, bo tylko do 20:00. Gdy dotarliśmy na miejsce, taksówkarz nie zdążył jeszcze wypakować bagaży, a drzwi Lasarte już otworzyły się szeroko, ukazując trzy uśmiechnięte od ucha do ucha i gotowe do pomocy osoby, wśród których pojawił się również maître Juan Carlos. Dalej było już tylko lepiej.
W wigilijne popołudnie restauracja notowała komplet, i choć można było odnieść wrażenie, że dominują w niej goście z Azji, w naszym sąsiedztwie ucztowały też dwie hiszpańskie rodziny. Menu degustacyjne Lasarte uzupełnia oferta à la carte. Wybraliśmy opcję pierwszą, czyli kartę degustacyjną złożoną z 12 elementów, ponieważ po pierwsze chef bez problemu uwzględnia wszelkie alergie i inne żywieniowe ograniczenia (np. gluten), a po drugie Wigilia rządzi się swoimi prawami; im więcej fajnych talerzyków na stole, tym lepiej :o) Tasting menu nie miało słabszych punktów, a najjaśniejszymi gwiazdami wieczoru okazały się: marynowana hamachi z wędzoną ostrygą, ogórkiem i piklami, zestaw kolorowych masełek aromatyzowanych pieczonymi warzywami i ziołami (m.in. burakiem, marchewką i cebulą), tatar z kałamarnicy z zielonym jabłkiem i lukrecją, fenkuł z kawiorem z bieługi, młoda świnka z ziołowym pesto, anyżem, chrzanem i bakłażanem oraz lody pistacjowe z selerem, limonką i zielonym jabłkiem.
Podsumowując, gwiazdkowa Wigilia w Lasarte to znakomity pomysł i świetne kulinarne doświadczenie. A Hiszpania, jako całość, wyjątkowo sprzyja realizacji tego rodzaju planów. Kiedyś, dawno temu, wybraliśmy się do naszego rodzimego Atelier Amaro na świąteczne Christmas moments, ale nigdy wcześniej nie zorganizowaliśmy sobie restauracyjnej kolacji w wigilijny wieczór. Na pewno warto będzie to powtórzyć! A dlaczego akurat Barcelona na święta? Przede wszystkim dlatego, że chcieliśmy przypomnieć sobie to miasto po kilkunastu latach przerwy, a w czasie świąt jest tu nieporównanie mniej ludzi niż zwykle. Jakby tego było mało, między 24 a 31 grudnia w Barcelonie wszystko jest otwarte – i casas Gaudiego, i Sagrada, i muzea (Banksy, Picasso, Moco), i fajne restauracje, i jeszcze fajniejsze wine bary. Pogoda bywa różna (może padać, choć nie musi), ale jest całkiem ciepło i ogólnie sympatycznie. Barcelonę na święta polecamy bardzo i przez wielkie B. Niezmiennie, super miasto, które wcale nie zmieniło się aż tak przez tych kilkanaście lat. Z kolejną wizytą na pewno nie będziemy czekać równie długo.
PS. Na odchodne dostajemy w Lasarte eleganckie menu w wersji mini, datowane na 24/12 i stylizowane na świąteczny opłatek.
cdn.







































FiK --> JEDZENIE. PICIE. PODRÓŻE. Życie nie jest głupią dekoracją na stoliczku nicości. Z życia trzeba korzystać! ZaFiKsuj się! 







