Girona – rzymskie miasto w Katalonii.

Poniższy tekst ukazał się w numerze 10-11/2019 Magazynu Kuchnia.

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – przeczytaj też:

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – miasto założone przez Rzymian i stolica prowincji o tej samej nazwie – to perełka w cieniu przyciągającej tłumy Barcelony, od której dzieli ją ledwie 100 km. Zbyt często traktowana jako port przesiadkowy, który zwiedza się niejako przy okazji i przelotem, zasługuje na zdecydowanie więcej. A powodów, dla których warto przybyć tu na dłużej niż 1-2 dni jest co najmniej kilka.

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Śladami Pachnidła i Gry o Tron

Stare Miasto Girony, ulokowane między rzeką Onyar a średniowiecznymi murami miasta uchodzi za jedną z najsłynniejszych i najbardziej malowniczych starówek Katalonii. Tym, co nadaje jej szczególny charakter, są między innymi świetnie zachowana dzielnica żydowska (El Call), niezwykła gotycka katedra (Catedral de Santa Maria de Gerona) wzniesiona między XI a XVII wiekiem, z najszerszą na świecie, przeszło 20-metrową nawą i wyznaczającą rytm życia dostojną dzwonnicą oraz średniowieczne mury miejskie z okresu panowania dynastii Karolingów, które okalają Stare Miasto od wschodniej strony.

Gironę nie przez przypadek uczyniono scenerią jednej z najsłynniejszych scen serialowej „Gry o tron”. To tu rozgrywa się publiczny proces, a po nim marsz hańby Cersei schodami Wielkiego Septu Baelora (Great Sept of Baelor) i zaułkami Królewskiej Przystani (Kings Landing). Filmowym tłem dla wspomnianych wydarzeń stała się właśnie gotycka katedra. Zarejestrowano tu również wiele ujęć z Braavos, kupieckiego portu na wyspie Essos. Miasto zagrało również w Pachnidle. Kadry ekranizacji słynnej powieści Suskinda powstały między innymi w zakątkach El Call, by wspomnieć tylko okolice kościoła Sant Marti Sacosta.

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Przed i za murem

Miasto jest kameralne, a my mamy czas, więc zwiedzamy je niespiesznie i całkiem bez planu. W grudniu turystów – jak na lokalne warunki – jest tu jak na lekarstwo. Powolutku, dzień po dniu, godzinami do późnej nocy włócząc się po starówce, a później wychodząc poza jej granice odkrywamy kolejne zakamarki. Place, placyki, prastare kamieniczki, kręte wąskie uliczki, strome schody, tajemnicze dziedzińce, Banys Arabs (Łaźnie Arabskie), kościoły Sant Feliu i Sant Pere de Galligants, Muzeum Sztuki i Muzeum Historii. Średniowieczny klimat budują drobiazgi. Dostojny odgłos dzwonów, gra świateł w katedrze, dźwięk obcasów na bruku. Na Starym Mieście nie chce opuścić nas wrażenie, że czas zatrzymał się tu kilka wieków temu. W obrębie kameralnej żydowskiej El Call odkrywamy OM. To świetna wegańska restauracja z sezonowym kreatywnym menu w dwu wariantach – a la carte oraz degustacyjnym, które zmienia się mniej więcej co 1-2 tygodnie. Wracamy tu później jeszcze dwa razy, ponieważ jedzenie serwowane w OM po prostu na to zasługuje. Wszystko, od przystawek przez dania główne po desery jest przemyślane, dopracowane i apetycznie podane, a to w świecie wegańskich lokali trudno uznać za standard. Szef kuchni z najprostszych składników, takich jak quinoa, czarna fasola, awokado, mango czy ziemniaki wyczarowuje autentyczne cuda.

Obok Starówki, wizytówką Girony są wielobarwne kamieniczki (Casas del Onyar przy Rambla de la Llibertat), rozjaśniające miejską przestrzeń po obu stronach przecinającej miasto rzeki Onyar. Pocztówkowego krajobrazu dopełnia podświetlany nocą Pont de les Peixateries Velles, z wiadomych względów zwany mostem Eiffla. 

Najciekawszym punktem widokowym z piękną panoramą, z jednej strony na miasto, z drugiej na okalające je wzgórza, jest ścieżka poprowadzona średniowiecznym murem obronnym (Muralla de Girona). Wspinamy się tu kilka razy, zarówno w dzień, jak i w nocy, ponieważ mur czeka na zwiedzających przez całą dobę. U jego podnóża, nieopodal Jardins dels Alemanys startuje kilka szlaków spacerowych. Czas przejścia mają podobny, ok. 4 godziny tam i z powrotem. Wybieramy drogę do Puig de Sant Miguel. Druga opcja to szlak ku Santuari de la Mare de Deu dels Angels. 

Śródziemnomorski klimat Katalonii sprawia, że lato jest tu gorące, a zimy łagodne. Piękne grudniowe słońce na błękitnym niebie zachęca do spacerów, docieramy więc też do wiosennie zielonego parku de la Devesa i klasztoru Monestir de Sant Daniel. 

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Zimowe Śniadanie Mistrzów

Jako bazę wypadową na urlop w Gironie wybraliśmy mieszkanie wakacyjne w sercu Starego Miasta, przy Puajada Rei Marti, która płynnie przechodzi w Carrer de la Forca, prowadzącą wprost do katedry przy pobliskim Placa de la Catedral. Lepszej miejscówki nie mogliśmy sobie wymarzyć, bowiem większość kulinarnych i winnych atrakcji mieści się tu, z drobnymi wyjątkami, w obrębie ścisłej starówki. Dobrych restauracji nie trzeba nawet szukać, w jakiś magiczny sposób odnajdują nas same. Kieszonkowość Girony sprawia, że z okien jednego lokalu z powodzeniem wypatruje się kolejnych fajnych adresów. 

Pierwszego wieczoru trafiamy do Brots de Vi (Carrer de la Cort Reial 1). Przyciąga nas ciepłe światło, obiecujące wina w witrynie i jeden jedyny maleńki wolny stolik, jakby oczekujący naszego przybycia. To miejsce z dobrą energią, znakomitym jedzeniem i szerokim wyborem lokalnych win. W Gironie, poza butelkami apelacji Rioja, nie wypada pominąć wydzielonej z Montsant maleńkiej apelacji Priorat DOCQ, która od pewnego czasu wzbudza (zasłużony!) zachwyt i podbija świat, ale też Penedes, Emporda i  Montsant, wydzielonej z regionu Tarragona. Serwują tu katalońskie interpretacje hiszpańskich klasyków. Pierwszego dnia zamawiamy huevos rotos z bellotą, patatas bravas, grillowaną ośmiornicę, talerz miejscowych serów, wśród których trafiamy na takie perełki jak Semicurat d’Ovella z Montbru, Novell, Sarro czy Mari oraz słynną provoletę, czyli specjalnie krojony w tym celu w krążki provolone zapiekany z ziołami na carpaccio z pomidorów. Na deser – obowiązkowo lody z ratafii, nic to, że za oknem grudniowy chłód, ratafia nas rozgrzeje. Kto przyjdzie do Brots na kolację, następnego dnia wróci na późne śniadanie. Wróciliśmy i my, z utęsknieniem czekając, aż dzwonnica katedry wybije południe, ale na ich huevos rotos czekać naprawdę warto. To jajka smażone w głębokim tłuszczu tak, by żółtko pozostało płynne, podawane na krótko smażonych, a wcześniej podgotowanych ziemniakach. Kremowych w środku, chrupiących na zewnątrz. Delektując się tym zimowym śniadaniem mistrzów, dopełnionym filiżanką kawy i kieliszkiem wina, przez okno dostrzegamy L’Estrella del Mar (Carrer de la Cort Reial 17), która już pod koniec dnia przeniesie nas na chwilę w nadmorskie klimaty.

Specjalnością tej maleńkiej restauracji, otwartej ledwie rok temu, są dania z ryb, owoców morza oraz… ryżu. Wśród tych ostatnich króluje paella w kilku wariantach, ale to nie ona – choć bardzo smaczna – przyciąga co wieczór komplet gości. Morski asortyment zmienia się tu codziennie, ponieważ codziennie około południa realizowane są dostawy cudownie świeżych produktów. Przegrzebki w muszlach, boquerones, turboty, żabnice, łupacze, jeżowce, kalmary, ostrygi, ośmiornice… Wszystko, co w danym dniu jest dostępne do zamówienia, wykłada się elegancko w otwartej lodowej ladzie ulokowanej bezpośrednio przy wejściu i widocznej wprost z ulicy. Można obserwować wszystko, łącznie z dostawami. Podchodzimy, wybieramy poszczególne składniki, decydujemy, czy mają być przyrządzone saute, czy w panierce, kelner je waży, podaje cenę, po czym prowadzi nas do stolika, częstuje kieliszkiem cavy i przynosi kartę win. Ciekawostka: lokal na zewnętrznym szyldzie podkreśla, że wszystko, co oferuje, jest w 100% bezglutenowe. Bazę panierek stanowi wyłącznie czysta mąka z ciecierzycy. Znak nowych czasów.

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Kawowy Christian Meier

Kanadyjski kolarz Christian Meier, wraz z żoną Amber otworzył w Gironie dwie kawiarnie. Najpierw, La Fabrica Girona przy Carrer de la Llebre 3 (2015), a rok później kolejną, utrzymaną w zupełnie innym klimacie Espresso Mafia przy Carrer de la Cort Reial 5. La Fabrica przyciąga jak magnes. Wchodzi się tam jak do domu ulubionej babci, a wychodzi z nieskrywanym żalem. U babci jest spokój, ciepło i dobre jedzenie. W La Fabrica tak samo. Serwują tam nie tylko świetne kawy na bazie espresso, ale też fajne, kolorowe śniadania, lunche i desery. Zjemy tu m.in. jajka sadzone na warzywach, awokado z fetą i jajkiem, burratę z pomidorami, omlety, tosty i kanapki, które można zamówić w wersji gluten free. Wystrój, klimat, jedzenie – wszystko jest tu świetne. Jedyna wada tego miejsca to godziny otwarcia (od 9:00 do 15:00). Hipsterska Espresso Mafia to z kolei pełen wachlarz specialty coffee z ziaren wypalanych w małej palarni po sąsiedzku, również należącej do Meiera.

El Celler de Can Roca

Na dzień przed kolacją w El Celler de Can Roca przypadkiem spotykamy w mieście dwójkę z trójki braci Roca, Joana i Josepa. Choć niewątpliwie są tu gwiazdami, których osiągnięcia napawają lokalnych mieszkańców nieskrywaną dumą, zupełnie nie sprawiają takiego wrażenia. Przez chwilę rozważamy, czy prosić o autograf, po czym odkładamy temat do jutra, po cichu licząc, że trafiliśmy z rezerwacją w czas, kiedy braterski dream team czuwa w El Celler w komplecie. 

Otwarta w 1986 r. restauracja braci Roca (Joan, Josep, Jordi) to perła w koronie katalońskiej gastronomii, wyróżniona trzema gwiazdkami Michelin i uznana za drugą najlepszą restaurację świata wg rankingu The World’s 50 Best Restaurants 2018 (pierwsze miejsce zajmowała w 2015). Trzy gwiazdki to symbol dla restauracji, które wyróżnia niespotykana kuchnia, warta podróży. Czy faktycznie warta? Zdecydowanie. To istny rollercoaster aromatów, smaków, faktur, barw i emocji, które zapadają w pamięć na długo. Do wyboru mamy tu kartę z menu degustacyjnym w dwu wariantach. Krótszą, siedmiodaniową złożoną z topowych klasyków, wybranych z przeszło 30-letniej historii lokalu oraz dłuższe 15-daniowe Feast menu, które obejmuje zarówno klasyki, jak i najnowsze pomysły braci Roca. Wybraną opcję możemy uzupełnić degustacją win, a sam ich wybór jest ucztą dla wyobraźni. Bajecznie rozbudowaną kartę win, którą trafniej byłoby określać mianem księgi sommelier przytacza do stolika na zgrabnym wózeczku. Podział winnego menu jest prosty i obejmuje trzy odrębne tomy: wina czerwone i różowe (1), wina białe, cavy i szampany (2) oraz mocniejsze trunki i likiery (3), a lista samych tylko dostępnych w El Celler win czerwonych katalońskich apelacji liczy kilkanaście stron. Gastronomiczny mikrokosmos Girony na El Celler de Can Roca się nie kończy, ale to od tej restauracji wszystko się tu zaczyna. Nikt nie ma wątpliwości, która gwiazda lśni najjaśniejszym blaskiem, choć z drugiej strony wcale nie trzeba wkraczać do świata fine diningu, by w pełni doświadczyć uroków katalońskiej kuchni. W Gironie na każdym kroku króluje dbałość o jakość składników i szacunek do produktu, a to prosta droga do kulinarnego sukcesu. Pełną recenzję z mnóstwem zdjęć znajdziesz tutaj.

Trójkąt Salvadora Dali

Miasta związane z postacią Salvadora Dali są w Katalonii trzy: Figueres, Pubol i Cadaques (Port Lligat). W każdym z nich Dali zarówno mieszkał, jak i tworzył, a dziś działają w nich dedykowane mu muzea. Pociąg z Girony do Figueres jedzie niespełna 40 minut, nie odmawiamy sobie więc przyjemności zwiedzenia fascynującego Teatro-Museo Dali, które jest drugim – po Museo del Prado – najchętniej odwiedzanym muzeum w Hiszpanii. Ów słynny kataloński surrealista, którego bez przesady można nazwać Leonardo da Vinci XX wieku, urodził się w Figueres w roku 1904. Muzeum w całości dedykowane jest jego niezwykłej twórczości, która prócz malarstwa obejmuje również rzeźby, grafiki, setki szkiców i rysunków, hologramy, instalacje, fotografie oraz zachwycające projekty kolekcji biżuterii ze złota i kamieni szlachetnych, formalnie dostępne w ulokowanym tuż obok, oddzielnym Muzeum Biżuterii Dali – Joyas. Budynek, w którym mieszczą się obydwa muzea wzniesiono na gruzach spalonego teatru, a nad realizacją projektu czuwał sam Salvador, poświęcając mu ostatnie lata życia. Już na wskroś ekstrawagancki gmach stanowi apoteozę surrealizmu, a zarazem wymowny wstęp do wymykającego się schematom, magicznego świata Dalego. Wnętrza na kilka godzin przenoszą nas w centrum jego groteskowej wyobraźni, tracimy poczucie czasu. Lekko oszołomieni bogactwem kolekcji opuszczamy zaczarowaną krainę Salvadora z nadzieją na kolację w upatrzonej wcześniej Bocam przy Carrer de la Jonquera w Figueres. Skusiło nas menu pełne potraw z ryb i owoców morza, ale na drodze do szczęścia stanęły godziny otwarcia. Czekać do 20:00 na start wieczornego serwisu i ryzykować, że zwieje nam ostatni pociąg czy od razu wracać do Girony? 

Wracamy i kończymy wieczór spontaniczną kolacją w Probocador (Carrer de les Hortes 7). Kiedy wchodzimy, przytulna rodzinna restauracyjka świeci pustkami, a to dla niej obrazek nietypowy. Trudno tu o miejsce bez rezerwacji. Przywitani serdecznym uśmiechem właścicielki dostajemy najmniejszy stolik w kąciku, a po kwadransie wszystko staje się jasne. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki trafiamy w sam środek prywatnej imprezy. Kolacja na dziesiątki talerzy, wina na dziesiątki butelek, gwar, śmiech, brzęk kieliszków, wszystkie miejsca zajęte. Probocador karmi smakołykami z morza. To jeden z tych lokali, w których to, co widać w karcie, nie wyczerpuje tematu. Takie adresy lubimy najbardziej. „Tu jest menu, a poza tym dziś mam jeszcze morszczuka, corvinę i łupacza. Co z tego Państwo sobie życzą?” Wbrew sugestiom co do kolejności przystawek i dań głównych zamawiamy dwie paelle, a następnie corvinę i łupacza, przyrządzone – jak się później okazuje – niemal identycznie. Słyszymy, że to „nie jest normalne, ale nie ma problemu”. Na deser najlepszym wyborem będzie tu Mel I Mato – tradycyjny niesolony twarogowy kozi ser polany miodem oraz przepyszny cytrynowo-marchewkowy sorbet. Albo domowy sernik i kremowe lody figowe z mascarpone.

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Gala

Choć Pubol leży dwa razy bliżej od Girony niż Figueres, pociągiem dotrzeć tu trudniej. Bezpośrednio do Pubol dojechać się nie da, wysiadamy więc we Flaca, po czym robimy krótki, 6 km spacer do Castell de Pubol. Szlak wiedzie przez uśpione pola i zagajniki, a aura sprzyja wędrówce. Katalonia w grudniu jest jak jesień z pocztówki. Soczyście kolorowa i skąpana w złotym słońcu. Mijamy La Pera, a gdy wreszcie docieramy na miejsce okazuje się, że cały Castell de Pubol wraz z ogrodem upstrzonym rzeźbami Salvadora mamy do zwiedzania wyłącznie dla siebie. O tym, jaką rolę w życiu i twórczości Salvadora Dali odegrała Gala Dali (znana też jako Elena Diakonova) wszystko już napisano. Dość wspomnieć, że Gala była mu muzą, kochanką, żoną, a finalnie również marchandem. To właśnie ona, nietuzinkowa czy wręcz kontrowersyjna, wykreowała wizerunek Salvadora Dali, który zapamiętał świat. Castell de Pubol to nie tylko pełna skarbów letnia rezydencja Gali, którą w dowód miłości podarował jej mąż, ale też znamienny przykład skomplikowanej relacji małżonków. Salvador nie miał wstępu na zamek, a Galę mógł odwiedzić wyłącznie na pisemne zaproszenie, które ponoć otrzymał od żony jeden jedyny raz…

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Jak dojechać?

Można skorzystać z gęsto usianej ofertami siatki lotów z Polski do Barcelony (na lotnisko El Prat de Llobregat), po czym płynnie przesiąść się w pociąg do Girony, który do miejsca docelowego dowiezie nas w nieco ponad godzinę albo polecieć tanimi liniami bezpośrednio do Girony. 

Jak się przemieszczać?

Z uwagi na kameralny charakter Girony i jej potencjał spacerowy, po mieście i okolicach najwygodniej poruszać się pieszo. Jeżeli mamy w planach jednodniowe wypady np. śladem Salvadora Dali, wystarczy pociąg, choć wypożyczony samochód na pewno zapewni większą mobilność i kontrolę nad czasem. Z dworca kolejowego i z lotniska w Gironie najwygodniej dostać się do miasta taksówką.

Gdzie mieszkać?

Warto skorzystać z opcji wynajmu mieszkań wakacyjnych, których wybór nawet w obrębie samego Starego Miasta jest naprawdę szeroki. Ofert najlepiej szukać na booking lub airbnb. Jeśli komfortowy hotel, to na przykład 4* Gran Utonia. Świetnie położony (w samym centrum), cichy, z przestronnymi pokojami i własnym parkingiem. Tańszą hotelową alternatywą może być bliźniacza 3* Utonia. 

Kiedy i gdzie jeść?

Restauracji szukamy w zabytkowym centrum, pamiętając, że większość zamyka się w godzinach od 15.30-16:00 do 19:00-20:00 (w zależności od sezonu). Bary często czynne są dopiero od 19:00, a kawiarnie z kolei zamykają się przeważnie między 15:00 a 19:00. Śniadanie, wytrawne lub słodkie, można zjeść w kawiarni albo, jeśli wynajmujemy mieszkanie wakacyjne, korzystać z okazji i szykować je samodzielnie, kupując składniki na straganach przy Placa de la Independencia i świetnie zaopatrzonym Mercat de Lleo. Nawet podczas low season wieczorami dobre restauracje zapełniają się gośćmi po brzegi, a z uwagi na to, że lokale przeważnie są niewielkich rozmiarów, bez rezerwacji trudno o wolny stolik.

Co przywieźć?

Po pierwsze, wina którejś z lokalnych apelacji (Rioja, Priorat DOCQ, Penedes, Emporda, Montsant), po które warto udać się do delikatesów w El Corte Ingles przy Carrer Barcelona 106 i do winiarni La Simfonia (formatges i vins) przy Placa de l’Oli. Po drugie, lokalne produkty, które można kupić na miejscowym targu Mercat del Lleo: rzemieślnicze katalońskie sery z owczego i koziego mleka (Formatge Ferrus Blancafort, Formatge de la Garrotxa, Semicurat d’ovella z Montbru, tupi), miód kasztanowy i ratafię czyli tradycyjny likier powstały z destylatu owocowego aromatyzowanego mieszanką owoców, orzechów i ziół.

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii

Girona – rzymskie miasto w Katalonii