Azory praktycznie: co warto zjeść.

Azory to ziemia mlekiem i miodem płynąca. I herbatą. I winem. Dosłownie. O sprawdzonych, godnych polecenia restauracjach na Sao Miguel oraz o tym, gdzie i co na wyspie warto w nich zjeść, będzie w następnym wpisie. A dziś bardziej o tym, co na Azorach warto kupić do jedzenia, odwiedzając przede wszystkim targi i frutarie.

Czytaj też:

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

I. Ananas

Ananáses dos Açores to podstawowe owoce na Azorach. Są dosłownie wszędzie i smakują po prostu wspaniale, zupełnie inaczej niż ananasy, które znamy na kontynencie. Żeby zrozumieć, o co chodzi w azorskich ananasach, trzeba tu przylecieć i nacieszyć nimi podniebienie, różnicę widać od pierwszego kęsa. Uprawiane na wyspach, nieduże, mniej słodkie, znakomite.

Ananasy można kupić na targu, we frutariach (małych warzywniakach/sklepikach spożywczych, sprzedających głównie warzywa i owoce), na plantacji, a nawet na lotnisku (Co jeszcze przywieźć z Azorów? Odpowiedź w tym wpisie). Warto również zamówić je w restauracji. Ananas to jeden z najpopularniejszych deserów, podawanych na Azorach w większości miejscówek z lokalną kuchnią. Serwowany jest jako plaster ananasa bez dodatków albo zatopiony w lokalnym % likierze, zwykle w kilku smakach do wyboru.

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

II. Czekolada

Czekolada z herbatą z Plantações de Chá Gorreana zawiera dodatek azorskiej zielonej herbaty, jest gorzka i smakuje wyśmienicie. Drobinki jadalnego złota to dodatkowy bajer.

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

III. Nespera (nieśplik)

Nieśplik japoński występuje w Europie na całym południu, ale tylko w Portugalii (zarówno na kontynencie, jak i na wyspach) można odnieść wrażenie, że jest dosłownie wszędzie. Nieśpliki widać i na targach, i na drzewach (wiosną). Nieśplik je się na surowo (pycha!), przerabia na konfitury, dodaje do potraw. To intensywnie pomarańczowe owocki, które rozmiarem przypominają węgierki. Mają śmieszne kilkuelementowe pestki-układanki. Owoce są kwaskowate i bardzo orzeźwiające. Gdyby były popularne w naszym klimacie, świetnie sprawdzałyby się w upalne dni.

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

IV. Truskawki portugalskie

Na Mercado da Graça w Ponta Delgada jest podobnie jak na Mercado da Ribeira w Lizbonie. W sezonie na truskawki lokalsi zachwalają je turystom bardziej niż nawet ananasy. Portugalskie truskawki (przeznaczone na lokalny, portugalski rynek) smakują zaskakująco dobrze. Są słodkie, soczyste i bardzo smaczne. A na targu w stolicy Azorów jest ujęcie wody z wygodnym w użyciu kranem, pod którym kupione owoce można od razu przepłukać i zjeść. Tak też uczynili, kupili truskawki, przepłukali, udali się do Jardins de Sant”Ana okalających siedzibę Prezydenta Azorów, usiedli na ławce i zjedli 😉

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

V. Herbata

Azory były kiedyś małą europejską herbacianą potęgą, a dziś zostały im po tym dwie plantacje herbaty (na Sao Miguel). Dzięki nim i działającym przy nich manufakturom, w których herbaciane liście się przetwarza, wyspy mają do zaoferowania spory wachlarz herbat wysokiej jakości, czarnych i zielonych. Uprawianych organicznie, bez środków ochrony roślin, bez wzmacniaczy smaku, barwników i innych wątpliwych dodatków (vide: Lipton, który wypala podniebienie i farbuje filiżanki czy kubki forever). Wilgotny klimat Azorów wyjątkowo herbacie sprzyja, dzięki czemu zielone krzewy nie chorują i nie wymagają chemicznej ingerencji w uprawy.

Ciekawe, że choć azorskie herbaty dostępne są w zdecydowanej większości restauracyjnych czy kawiarnianych menu i smakują naprawdę znakomicie, niemal zawsze towarzyszą im do wyboru inne opcje w karcie, czyli herbaty w saszetkach marek typu Lipton czy Tetley. Zasługa turystów (z UK i US?), którzy zamiast spróbować czegoś nowego wolą dostać coś znanego? Pewnie tak. Nie idźcie tą drogą, to jak zamiana kawy z dripa z ulubionych ziaren na rozpuszczalną z mlekiem 😉 Pijcie to, co lokalsi, herbata z Azorów powinna być eksportowym hitem. Trudno zrozumieć, dlaczego nie jest.

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

VI. Pomarańcze

Tanie jak barszcz (1 EUR/kg), dostępne na targu Mercado da Graça i w każdej frutarii (czyli w warzywniaku), świetne na sok. Warto pić, ponieważ czysty sok z pomarańczy to lekarstwo na całe zło.

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

VII. Trevo

Miodów wyrabia się na wyspach kilka (więcej tutaj), ale to Trevo – czyli miód z koniczyny bije wszystkie na głowę. Bardzo fajny, nietuzinkowy smak, znacznie mniej słodki od lokalnego wielokwiatu (multiflora).

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

VIII. Sery

Każda wyspa ma własne serowe przeboje. Sery wytwarza się na Azorach głównie z mleka krowiego, surowego albo pasteryzowanego. Pojedyncze produkty zawierają domieszki mleka koziego i owczego. Nasza serowa TOP lista poniżej:

Wszystkie wyżej wymienione sery, z wyjątkiem jednego, wytwarzane są z mleka krowiego. Rei Especial to mieszanka mleka koziego (45%) i krowiego (55%).

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

IX. Queijo fresco

To też ser, ale w odrębnej kategorii, ponieważ trudno kupić go w sklepie lub na targu, łatwo natomiast zjeść w herbaciarni czy restauracji, najczęściej jako deser. Queijo fresco to świeży serek przypominający polski twaróg, ale o delikatniejszej konsystencji. Bardzo łagodny w smaku.

Przy okazji, jeżeli nigdy nie próbowaliście portugalskich tremoços (marynowany łubin, który wygląda jak żółty bób), na Azorach jest okazja nadrobić zaległości.

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

X. Jogurty z Flores

Rzemieślnicze jogurty z krowiego mleka, naturalne, jedyne bez cukru jakie znaleźliśmy na Azorach, wytwarzane z mleka krów wypasanych na przepięknych kwiatowych łąkach Flores i pakowane w szklane słoiki. Nature-friendly od A do Z. Do kupienia w O Principe dos Queijos, o którym wspominaliśmy tutaj.

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

XI. Açafroa

Açafroa to lokalny zamiennik szafranu, wytwarzany z kwiatów krokosza barwierskiego. Przyprawa z krokosza powstaje z kwiatowych płatków, ma barwę jaskrawoczerwoną, mniejsze moce farbujące i jest zdecydowanie tańsza. Szafranu wystarczy szczypta, by potrawa zyskała mocno nasycony kolor; chcąc uzyskać podobny rezultat z krokoszem, trzeba dodać go znacznie więcej. W restauracjach na Azorach açafroa jest klasycznym dodatkiem do potraw, np. do zupy rybnej czy dań z ryżem.

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

XII. Ryby

Wyspy na środku Atlantyku, więc i ryb dostatek, choć pierwsze miejsce zajmuje tu wołowina. Tak czy owak, ryby na Azorach są świetnie przyrządzane. Poniżej: z warzywami, presunto i wiadrem oliwy 😉

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

XIII. Wołowina

Mówi się, że azorskiej wołowiny trzeba spróbować, więc spróbowałem. Przez całe 2 tygodnie tylko raz. Zamówiłem osso buco, zjadłem, zapomniałem. Wołowina da się zjeść, ale nie rzuca na kolana. Inne rzeczy – choćby sery – dla odmiany rzucają, więc dla mnie wybór jest prosty. Tak czy owak, warto zjeść i mieć własne zdanie 😉 W menu wołowina często pojawia się również pod postacią burgera.

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

XIV. Wina

Azorskie wina to unikaty, które poza wyspami kupić niezwykle trudno. Z uwagi na klimat wśród win z Azorów dominują szczepy białe (Verdelho, Fernão Pires, Terrantez do Pico, Arinto dos Açores, Sauvignon Blanc); świetnie komponują się z potrawami z ryb, owoców morza i twardymi serami. Szczepy czerwone uprawiane na wyspach to przede wszystkim Merlot, Cabernet Sauvignon i Syrah. Głównym obszarem winnym archipelagu jest Pico, z ok. 230 ha terenów, na których uprawiane są winorośle. To właśnie na Pico wytwarza się aż 90% trunków pochodzących z Azorów. Znajdziemy tu przede wszystkim mocne wina z wyższym poziomem kwasowości. Poza Pico, winnice polokowane są też na kilku innych wyspach (Terceira, Graciosa i Sao Miguel). Nawet jeżeli z uwagi na ograniczenia bagażowe nie możecie przywieźć ze sobą większej ilości win, warto próbować ich na miejscu.

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

XV. Queijadas de Vila Franca do Campo do Morgado

Najbardziej tradycyjne ciastki na Azorach, którymi lokalni mieszkańcy delektują się od pokoleń, to Queijadas de Vila Franca do Campo do Morgado. Przepis na nie narodził się ponoć ok. XVI wieku w jednym z klasztorów w Vila Franca do Campo.

Po Queijadas da Vila do Morgado najlepiej wybrać się do źródła, czyli do piekarni o tej samej nazwie, z kawiarnią od frontu. Kawiarnia zlokalizowana jest w Vila Franca do Campo, nieco powyżej mariny przy Rua do Penedo 20, więc łatwo ją znaleźć. Na zapleczu kawiarni mieści się mała manufaktura (z0bacz), w której queijadas wyrabiane są ręcznie od 1961 roku. Można je kupić na sztuki zawinięte w firmowy papier albo pakowane w pudełka w kilku rozmiarach, np. 6/12 sztuk (w sam raz na prezent). Ciastka zachowują świeżość przez ok. 2 tygodnie od dnia wypieku. Kosztują maksymalnie 1 EUR za sztukę, w pudełkach taniej.

Zgodnie z nazwą, głównym składnikiem queijada, czyli serowego ciastka, jest twaróg domowej roboty (z mleka krowiego). Ciastka zawierają też niestety niewielką ilość mąki pszennej, więc są glutenowe, ale to nic – niedługo podam Wam przepis na bezglutenowy wariant.

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść

Cozido

Cozido to tradycyjny azorski gulasz z mięsa i warzyw, który na życzenie może być przygotowany również z samych warzyw, bez mięsa. Opisywany jest jako flagowa potrawa Azorów gotowana w wulkanie (marketing!), której koniecznie trzeba spróbować. Czy faktycznie trzeba, można dyskutować. Mało finezyjny zestaw średniej jakości mięsa, najczęściej wołowiny i podstawowych warzyw typu ziemniaki, marchew, kapusta to po prostu wielka porcja relatywnie taniego jedzenia, którą można najeść się po uszy i to w zasadzie tyle. W praktyce, cozido jest głównie dobrze wypromowaną na świecie atrakcją dla turystów, dla której można pofatygować się w okolice Furnas i Caldeiras (Ribeira Grande, Sao Miguel), gdzie wiele restauracji sprzedających cozido ma własne gejzerowe stanowiska, takie jak na poniższym obrazku.

Przy Lagoa das Furnas najwyraźniej widać, że to turyści są głównym targetem cozido. Gejzery, kociołki, wycieczki zorganizowane, które przybywają nad brzeg Lagoa tylko po to, by wziąć udział w gulaszowo-siarkowej uczcie. Cozido dusi się pod przykryciem w żeliwnych garnkach (kociołkach), dodatkowo owiniętych grubym materiałem i umieszczonych w specjalnych wykopanych w tym celu w ziemi dołkach, ogrzewanych przez gejzery. Proces gotowania cozido trwa około 6 godzin. Bywa, że restauracyjne cozido przyrządzane jest niezgodnie z tradycją, czyli w kuchni, więc jeśli chcecie mieć pewność, że jest gotowane jak należy, przed zamówieniem zapytajcie, czy można zerknąć na cozidowe dołki (znajdują się zwykle nieopodal restauracji).

Azory praktycznie: 15 rzeczy, które warto zjeść